Strona główna

powrót
 

Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS

 

Z życia olzańskich "Słowików"

   



Chór Mieszany "Słowik nad Olzą"

   Rok 2002 obfitował w wydarzenia jakich pozazdrościć może wiele organizacji nie tylko związanych z chóralnym śpiewactwem. Miesiąc maj pozwolił uhonorować nie żyjących działaczy, dyrygentów i chórzystów przez umieszczenie na wschodniej ścianie budynku WDK w Olzie marmurowej tablicy z napisem: W HOŁDZIE ZMARŁYM DZIAŁACZOM, DYRYGENTOM I CHÓRZYSTOM RUCHU ŚPIEWACZEGO DZIAŁAJĄCEGO OD 1920 ROKU.


   Pomysłodawcom i fundatorem jest założyciel, obecnie prezes honorowy chóru "SŁOWIK nad OLZĄ" Aleksander Mrozek, któremu z pomocą finansową pospieszyła Gminna Spółdzielnia w Gorzycach, jego dawny pracodawca. Prawie wszyscy chórzyści obdarowani zostali przez wójta Gminy Gorzyce pięknymi pucharami i dyplomami jako podziękowanie za twórczą nie przerwaną działalność na śpiewaczej niwie w Gorzyckiej Gminie przez ponad 25 lat. Jeśli wrócić do biografii ruchu śpiewaczego Olzy to żaden z chórów działających na terenie Olzy od 1920 roku jak "Słowik nad Olzą", "Moniuszko", "Jedność" nie przetrwał dłużej niż 3-5 lat. Obecnie "Słowik nad Olzą" trwa nie przerwanie ponad 25 lat, nic więc dziwnego, że nie żyjący działacze, dyrygenci i chórzyści i obecni chórzyści dopiero po tylu latach doczekali się takich wyróżnień.

   Licząca około 1700 mieszkańców Olza z pewnością należy do grona okolic umuzykalnionych i rozśpiewanych. Piękny śpiew olzan był zawsze dostrzegany przez historyków z lat przedwojennych, badaczy i znawców śpiewu i muzyki. To z Olzy wywodzą się znakomici organiści Izydor Papiorek, Józef Nikiel, Paweł Schmidt, Stefania Pieczka z d. Nikiel, Franciszek Nikiel, Rudolf Trunk matka Marta z d. Nikiel, Eugeniusz Ćwik. To oni byli i są wirtuozami instrumentów klawiszowych. Za nimi podąża już młodsze pokolenie. W Olzie instrumenty nie stoją w kącie, a piękny śpiew rozlega się wszędzie. 

   W miesiącu wrześniu Olzańskie Słowiki uświetniły Gminne Dożynki w osiecznych Chałupkach. Również tam padały słowa podziwu, a już w szczególności z ust gości dożynkowych z Republiki Czech. To, że Czesi są wybitnie uzdolnieni muzycznie nie trzeba przypominać. Karel Gott, Helena Vondraczkova, czeskie "dechovki" to wystarczające argumenty. Tak krasny zpev, to jen Olzane zpivai, twierdzili Kopytowianie - sąsiedzi zza rzeki Olzy.

   W miesiącu październiku "Słowik nad Olzą" już po raz któryś uświetniał mszę św. odpustową w kaplicy Domu Pomocy Społecznej w Gorzycach oraz urodziny celebranta mszy św. ojca Bogumiła. Również tam dziękowano zachęcając do ponownego przybycia z kolędami. Tamtejsi pensjonariusze są rządni śpiewu chóralnego. Cóż, jak nie śpiew może umilić im sromotność ich żywota.
W listopadzie małżeństwo Lipka obchodziło 50-lecie współżycia w małżeństwie, chór nie mógł nie uświetniać takiej uroczystości, tym bardziej, że Jubilat F. Lipka był kiedyś chórzystą. Kończąc ostatnią pieśń, niespotykanie w kościele zabrzmiały oklaski. To goście z Republiki Federalnej Niemiec w taki sposób wyrazili wdzięczność za upiększenie jubileuszowej mszy św.

   2 dzień miesiąca listopada to dzień Św. Cecylii - patronki chórów. Odprawiona została msza św. uświetniona chóralnym śpiewem. "Witaj Gwiazdo Morza", "O dobry Jezu mój", "Sancta, Sancta", "Ave Maria", "Ty, której Berła", "Gdy byłem w ogrodzie raz sam"... zabrzmiało w remontowanym kościele. Po mszy św. w WDK spotkali się z chórzystami członkowie wspierający, by rozważyć możliwość finansowego wsparcia chóru, zapoznać się z nowo wybranym po myśli statutu zarządem chóru w składzie: Stanisław Pajak - prezes, Anna Kopystyńska - v-ce prezes, Róża Ciuraj - serkretarz, Ewa Bajer - skarbnik, Józef Adamczyk - członek Zarządu. Barwnie udekorowana sala WDK, stoły nakryte białymi obrusami, a na nich kawa i słodkości. Były przemówienia, były kwiaty i śpiew w wykonaniu chóru i "Biesiady Olzańskiej". Kwiatami obdarzono prezesa honorowego chóru Aleksandra Mrozka - założyciela, wieloletniego prezesa, seniora, nadal czynnego chórzysty chóru "Słowik nad Olzą". V-ce prezes Anna Kopystyńska oraz Dyrektor WDK w Olzie pani Jadwiga Sitek jako wyraz podzięki za dotychczasowe ponad 25. letnie roztaczanie parasola ochronnego, opiekę i doradztwo uściskami i drobnym szlochem wyraziły wdzięczność. Obdarowany, którego zawsze cechą jest dać s siebie wszystko pomyśli słów Mariana Żabińskiego "Ludzie domagają się od losu szczęścia, powodzenia i bogactwa, najbogatsi nie są jednak ci, którzy dużo dostali, lecz ci, którzy najszczodrzej ze wszystkich rozdają siebie ludziom".

   Na twarzy sędziwego chórzysty pojawiły się łezki, ale przetrwał. Nadal przemawiano, wręczano kwiaty i podziwiano prężność olzańskiego chóru. O jego zaletach wspomniała również dyrektor olzańskiej szkoły w swoim wystąpieniu, podkreślając jak to młodzież szkolna wzoruje się na sukcesach w śpiewach olzańskich słowików tudzież historii ruchu śpiewaczego w Olzie. Pieśni w wykonaniu chóru wybrane na tę okoliczność okrasiły w pełni atmosferę na sali. Tego chóru śpiewa warto naprawdę słuchać, tam jest dykcja, harmonia, płynność, a jeśli doda się piękny strój, to nie dziwota, że chóralny śpiew roztacza się po wsiach i miastach osiecznych, roztacza się po Republice Czech, Republice Federalnej Niemiec i Austrii, wszędzie tam olzańscy śpiewacy popisywali się śpiewaczym kunsztem.

   Kiedy wszystko układa się należycie, wręcz wspaniale w ukryciu czai się zło. Już dziewiąty raz jawi się widmo opuszczenia przez obecną dyrygent chóru Irenę Witek-Bugla. Przez 6 lat udanie uczyła i wpajała tajniki w poprawnym wyrażaniu się śpiewanym głosem, czyniła to znakomicie i za to wielka chwała i słowa podzięki.
Nowo powołany Zarząd tuż po przejęciu steru, napotyka na poważny kłopot, ale nie rozdzierając szat i z tym się upora.

   Ozańska Biesiada wywodząca się z żeńskich głosów chóru często umila folklorystyczni piosenkami różne imprezy, a to: "Za stodołom na rzyce", "Bartoszu, Bartoszu", "Albo my to jacy tacy", "Jak długo w sercach naszych", "Na Wawel, na Wawel", "Ospały i gnuśny" i mnóstwo innych.

   Upłynęło 18 lat od dnia kiedy chór "Słowik nad Olzą" uświetnił Mszę Św. w kościele św. Krzyża w Warszawie, transmitowaną przez Polskie Radio. Tym razem Warszawę odwiedziła skutecznie "Biesiada Olzańska" dając też popis swych umiejętności. Jeszcze jeden dowód, że stolica Warszawa chce czy nie, musi się przyzwyczaić do wojaży olzan.

   Pozwólmy zatem olzańskim słowikom przetrwać, przyzwyczaić się do wymogów nowego dyrygenta, a z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzyć samych dobroci.


Z upoważnienia
A. M. 


(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos multimedia & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce Styczeń 2003.