Strona główna

powrót
 

Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS

 

Okiem kibica

   


Subiektywne spojrzenie na "Przyszłość"


   Pierwsza drużyna "Przyszłości" Rogów pod wodzą trenera Jana Adamczyka, zdobyła w rundzie jesiennej sezonu 2002/2003 mistrzostwo jesieni IV ligi, grupy II - śląskiej. Jest to wielki sukces, niebywały w historii Klubu. Zbliża się koniec roku, jest więc czas na podsumowanie i z pozycji kibica dokonanie pewnych ocen gry naszej drużyny. Powtarzam - z pozycji kibica, a kibic jest z natury nieobiektywny, a często złośliwy.

   Nasuwa się pytanie: kto był w naszej drużynie najlepszym piłkarzem. Drużyna pokazała, że jest monolitem i trudno kogokolwiek wyróżnić. Rozbijemy ją więc na poszczególne formacje i tam dokonamy oceny. Zacznę nietypowo, gdyż nie od bramkarza, a od linii obrony. Formacja ta grała najczęściej w składzie: T. Psota, M. Staniek, M. Wojtala i B. Krótki. Tylko 13 straconych bramek i aż 8 strzelonych przeciwnikom. Gra tej formacji może napawać dumą trenera Adamczyka. Kto z nich jest najlepszy? Odpowiem krótko: Mirosław Staniek, ale cała trójka pozostałych jest tuż za nim, co pokazał mecz w Rydułtowach, gdzie Tadeusz Psota świetnie wywiązał się z powierzonego mu zadania.

   Pomoc: jak wiemy, to newralgiczna linia na boisku. Najczęstszy skład pomocy w naszej drużynie to: T. Kamczyk, S. Piechota, M. Pawłowski, M. Bednarek. Na zmiany wchodzili: A. Śmigielski, G. Krajewski, K. Błędowski. Kogo z nich wybrać na lidera? Według naszych obserwacji najrówniej grającym przez całą jesień piłkarzem był Sebastian Piechota, który ma szansę stania się prawdziwym "mózgiem" drużyny. Pozostali niewiele odbiegają od lidera, dlatego formacja ta strzeliła przeciwnikom 18 bramek, z tego 6 zdobył Marcin Bednarek.

   Atak: posiadamy czterech wartościowych napastników, a mianowicie: J. Wolny - 8 bramek strzelonych, P. Kuś - 5 bramek strzelonych, D. Halszka - 1 bramka strzelona, T. Dunikowski - na razie bez bramek, ale wszystko przed nim. Wprawdzie o wartości napastnika świadczy głównie liczba zdobytych bramek, ale tutaj ocena nie może być jednoznaczna, gdyż np. Darek Halszka przebywał najkrócej na boisku. Liczy się też walka na boisku i ogólna przydatność dla drużyny. Biorąc te aspekty pod uwagę zaryzykujemy tezę, że najlepszym napastnikiem "Przyszłości" w jesieni 2002 roku był Piotr Kuś.

   Bramkarz: na koniec zostawiliśmy sobie ocenę gry naszych bramkarzy: K. Dąbka i R. Okrenta. Przez większość rundy bronił Robert Okrent, jest to piłkarz, który nie skończył jeszcze 21 lat - biorąc to pod uwagę należy stwierdzić, że spisywał się w bramce bardzo poprawnie, a jego dynamiczna gra na przedpolu i kilka wspaniałych interwencji, np. w meczach z "Beskidem" Skoczów, "Unią" Racibórz, czy "Naprzodem" Rydułtowy musi budzić szacunek. O grze Krzysztofa Dąbka trudno coś powiedzieć gdyż grał za mało meczy, należy jednak podkreślić, że siedział na ławie głównie ze względów taktycznych, co również należy docenić.

    Piłkarze do 21 lat: nie można zapomnieć o naszych młodzieżowych, których trener Adamczyk spokojnie wprowadza do drużyny. Wymieńmy ich nazwiska: T. Kamczyk, G. LKrajewski, K. Pierchała, R. Strączek, T. Dunikowski i wspomniany już R. Okrent. Przed rozpoczęciem rozgrywek były wielkie obawy o ich postawę na boisku. Teraz można spokojnie stwierdzić - nie zawiedli oczekiwań i jeżeli będą nadal sumiennie pracować powinni zastąpić bardziej doświadczonych kolegów.

Najciekawsze wydarzenia i sytuacje z boiska w czasie trwania rundy jesiennej (podpatrzone przez kibiców) Zdaniem wielu kibiców, najciekawszym wydarzeniem w naszym klubie jest sam trener Adamczyk, którego sposób prowadzenia drużyny, reagowanie na zaistniałe sytuacje w meczach i odpowiednie decyzje personalne, powodują euforię. Wracając do wydarzeń rundy jesiennej, zacznę od:
- najładniejszej bramki - sprawa jest piekielnie trudna, ponieważ padło dużo ładnych goli, że przypomnę prawie wszystkie bramki zdobyte przez Marcina Bednarka, piękny strzał Mariusza Wojtali w Raciborzu, podobne uderzenia Sebastiana Piechoty i Adama Śmigielskiego w Rydułtowach, ładne indywidualne akcje Marcina Pawłowskiego i bramki w meczach w Jastrzębiu i z "Góralem" Żywiec, czy siła spokoju z jaką strzelił bramkę w Jastrzębiu Mirosław Staniek. Uważam, że wszystkich zakasował jednak gol strzelony przez Jarka Wolnego w meczu z Zabrzegiem, gol godny światowych boisk, po którym część kibiców przeciwnika uznała, że tego meczu nie da się wygrać;
 
- najładniejsza akcja, po której padła bramka - tutaj tak samo wybór nie jest prosty. Przeważnie najładniejsze akcje to te z kontrataków. Nasza drużyna przeprowadziła ich kilkanaście, po których padły bramki. W pamięci utkwiła nam szczególnie ta w meczu z Odrą II Wodzisław - piłka od obrony do Jarka Wolnego, przerzut na drugą stronę boiska do Piotra Kusia i jego centra w pole karne - "szczupak" Jarka, jest 2:0 dla "Przyszłości";
 
- najlepszy mecz naszej drużyny - myślę, że wybór jest prosty, a mianowicie spotkanie z Unią Racibórz i nasze zwycięstwo 4:0;
 
- najtrudniejszy mecz dla kibiców - zdecydowanie mecz w Jastrzębiu, zresztą tego się spodziewaliśmy;
 
- najtrudniejszy mecz dla drużyny - w tej kwestii musza głos zabrać sami piłkarze i trener ponieważ kibic inaczej widzi wydarzenia, ale sugerowałbym mecz w Dankowicach;
  
- najszybciej strzelona bramka przez piłkarza wchodzącego - zdarzyła się taka sytuacja w meczu z Lędzinami. Dariusz Halszka po 2 minutowym pobycie na boisku strzelił kontaktowego gola, co wróciło naszym piłkarzom wiarę w to, że nie wszystko w tym meczu stracone, jak pamiętamy mecz zremisowaliśmy. Wiele nie brakowało, a podobne zdarzenie miało by miejsce w meczu z Dankowicami - tam w strzeleniu bramki przeszkodził Darkowi w ostatniej chwili obrońca. Czyżby Darek wyrastał na "jokera" w talii trenera Adamczyka?;
  
- "chact-trick" w Rogowie - ogromna rzadkość na boiskach: trzy bramki strzelone w jednej połowie przez tego samego zawodnika, nie przedzielone bramką przeciwnika. Osiągnięcia tego dokonał najlepszy strzelec rogowian, Jarosław Wolny w meczu z Pszowem. W pierwszej połowie niewidoczny, po przerwie dokonał niesamowitych rzeczy, zdobył klasyczny "chact-trick", ponieważ jego bramek nie przedzielił również gol partnerów z drużyny;
  
- najwięksi pechowcy - to niewątpliwie obciążeni kontuzjami - Radek Strączek i Krzysztof Błędowski, nie mogli w związku z tym wykazać się pełnią swych umiejętności.
 
   Na zakończenie tych dywagacji należy przypomnieć trenerowi i drużynie, że na wiosnę poprzeczka będzie zawieszona wyżej, wg zasady "bij mistrza". Refleksjami kibiców podzielił się "nieobiektywny" kibic.

Antoni Musioł

 


(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos multimedia & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce Styczeń 2003.