Strona główna

powrót
 

Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS

 

Piłka nożna

Będzie porozumienie?

   


   Podsumowań naszedł czas. Rozpoczynamy od piłkarskiej „góry” w naszej gminie. O radościach i smutkach minionego sezonu, o problemach sportowych i organizacyjnych oraz o szansie na porozumienie klubów całej gminy - rozmawialiśmy w Rogowie i w Gorzycach. 

„Przyszłość” Rogów

TADEUSZ SKATUŁA – prezes


- Pierwszy sezon w IV lidze rogowianie mają za sobą. Jak pan ocenia miniony rok?


- Trzeba być zadowolonym, bo I drużyna utrzymała się w lidze i jest bliska zrealizowania celu, jakim było VI-VII miejsce (podczas rozmowy do końca rozgrywek pozostały jeszcze 2 kolejki – przyp. red.). Drugim zamierzeniem był awans II zespołu do klasy A i ten cel też prawdopodobnie uda się osiągnąć. Z drugiej strony był to sezon pełen niepewności i trudnych chwil. Po pierwsze odczuliśmy skutki awansu do wyższej klasy. Poziom w IV lidze okazał się na tyle wysoki, że spadły na nas obowiązki utrzymania doświadczonych piłkarzy, którzy zasilili drużynę. Żeby jak najszybciej dochować się swoich wychowanków zatrudniliśmy właściwych szkoleniowców dla grup młodzieżowych. Można powiedzieć, że efekty już są widoczne. Po drugie, nie chcieliśmy zaniedbać dalszych inwestycji na obiekcie. Nie przespaliśmy ubiegłego roku i tylko przypomnę, że udało się zamontować na stadionie kolejne 160 krzesełek, całe boisko zostało ogrodzone barierkami, oddaliśmy do użytku dodatkowe pomieszczenia gospodarcze. Wielka praca została też zrobiona przy boisku „Dąbki”, gdzie wykonaliśmy drenaż płyty boiska, drogę dojazdową, maszty pod oświetlenie i utwardzenie terenu wokół murawy.


- Wspomniał pan o problemach sportowych. Dwukrotna zmiana trenerów w ciągu jednego sezonu raczej nie wpływa na klub stabilizująco...


- Zgadzam się – częste zmiany szkoleniowców chluby nie przynoszą. Były to dramatyczne decyzje, jednak uważałem je za słuszne. Wziąłem całą odpowiedzialność na siebie. Nie wgłębiając się w szczegóły: taka była konieczność tamtych trudnych momentów. Z perspektywy czasu widzę, że się nie myliłem. Mimo to, nie zmieniłem zdania, że trenerzy Kosubek i Kamiński bardzo wiele zrobili dla naszej drużyny. Dziś trenerem jest Jan Adamczyk i wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z jego stylu pracy. W tej chwili po raz pierwszy publicznie deklaruję, że trener Adamczyk będzie prowadził I zespół do końca kadencji obecnego zarządu, czyli do końca 2003 roku.


- Panie prezesie, nieraz dużo większych miejscowości niż Rogów nie stać na utrzymanie czwartoligowej drużyny. Sam pan mówił o kosztach utrzymania doświadczonych piłkarzy. Czy byt „Przyszłości” w IV lidze nie jest trochę „sztuką dla sztuki”?


- Gdybyśmy się zadowalali tym co mamy, niczego więcej byśmy nie osiągnęli. Dla rogowskich kibiców zakochanych w piłce nożnej naprawdę warto to wszystko robić. Poza tym zatrudnianie piłkarzy z renomą służy podnoszeniu poziomu naszych wychowanków. Np. taki Mirosław Staniek jest dla podpatrującej go młodzieży nie tylko piłkarskim wzorem, ale wręcz idolem. Wsparciem w naszej pracy jest również ogromne zaangażowanie rodziców młodych zawodników


- Niedawno publicznie wyszedł pan z propozycją utworzenia czegoś na wzór Rady Prezesów klubów gminy. Jak pan wyobraża sobie funkcjonowanie takiego ciała i czy jest realna szansa jej powstania?


- My jesteśmy otwarci na współpracę i po cichu liczę, że pozostali prezesi podejmą temat. Jest naprawdę wiele rzeczy, które można wspólnie zrobić. Dlaczego nie porozmawiać o zorganizowaniu wspólnego festynu, turnieju o puchar Wójta? Czy mecze między drużynami z gminy nie cieszyłyby się zainteresowaniem kibiców? Można zastanowić się również nad koordynacją terminów rozgrywania spotkań, tak, aby kibice z Rogowa, Gorzyc czy Czyżowic mogli zobaczyć spotkania nie tylko swoich klubów, ale i sąsiadów. Za wzór może posłużyć gmina Lubomia, gdzie tamtejsze kluby np. porozumiały się co do swobodnej wymiany zawodników. 


JAN ADAMCZYK* – trener

- Spytam przewrotnie: ilu wrogów przybyło panu w rodzinnych Gorzycach po objęciu funkcji trenera „Przyszłości”? W końcu jest wiceprezesem „Czarnych”...


- Owszem spotkałem się już z uszczypliwością niektórych ludzi, ale nie zwracam na to uwagi. Po prostu robię swoje.


- A czy gorzyccy kibice nie muszą obawiać się, że teraz najlepsi zawodnicy „Czarnych” będą odchodzić do Rogowa?


- Naprawdę nie ma się czego bać. Jestem przekonany, że Gorzyce na współpracy z Rogowem mogą tylko zyskać. Ja mam nadzieję, że moja osoba przyczyni się do zacieśnienia współpracy między obydwoma klubami.


- Czy jest szansa już od najbliższego sezonu o sile I drużyny „Przyszłości” decydować będą wychowankowie?


- Niestety nie. Wychowankowie, których mamy jeszcze muszą dojrzeć, by grać na czwartoligowym poziomie. Dodatkowo sytuację komplikuje nam nowy przepis, o konieczności gry w podstawowym składzie co najmniej czterech młodzieżowców. Dlatego będziemy musieli się rozejrzeć po innych klubach. Być może znajdzie się ktoś w drużynach z naszej gminy?


- Który z zawodników jest na dzień dzisiejszy liderem pana drużyny?


- Zdecydowanie Mirek Staniek. To dla mnie zaszczyt pracować z pierwszoligowym piłkarzem – bo za takiego go uważam. Sporą frajdę mają też młodsi zawodnicy, którzy mogą się od niego wiele nauczyć.


- Czy cieszy pana deklaracją prezesa, że ma pan pewną posadę do końca 2003 roku?


- Na pewno cieszy mnie to zaufanie. Jeśli chodzi o prezesa i wszystkich działaczy, to jest dla mnie prawdziwą przyjemnością pracować z ludźmi, którzy kochają sport i chcą coś osiągnąć.


* Jan Adamczyk karierę piłkarską rozpoczynał w „Czarnych” Gorzyce. Od 1976 roku był piłkarzem „Odry” Wodzisław, w której grał do roku 1984. Po skończeniu kariery zawodniczej zajął się w „Odrze” szkoleniem młodzieży. Następnym etapem pracy trenerskiej było asystowanie Bernardowi Bytomskiemu, który prowadził zespół seniorów „Odry”. Samodzielną pracę podjął jako szkoleniowiec „Górnika” Radlin, z którym m.in. wywalczył awans do III ligi. Po przygodzie z „Górnikiem” wrócił do „Odry”, by prowadzić zespół juniorów w lidze międzywojewódzkiej, z którym zajął IV miejsce. W ówczesnej drużynie wyrosły takie talenty piłkarskie jak Witold Wawrzyczek i Jan Woś. Następnie Jan Adamczyk był asystentem Franciszka Krótkiego trenującego wodzisławskich seniorów. W przerwie w pracy szkoleniowej skończył podyplomowe studia menadżerskie i trenerskie. W 1996 roku ponownie objął drużynę juniorów „Odry” Wodzisław, z którą wywalczył w 1998 roku tytuł mistrza Polski juniorów starszych. Z początkiem 2002 roku został wybrany wiceprezesem „Czarnych” Gorzyce. W kwietniu przejął po Ryszardzie Kamińskim drużynę „Przyszłości” Rogów.

„Czarni” Gorzyce 

BOGUSŁAW KONIECZNY – prezes



- Czy ma pan za złe Janowi Adamczykowi, że został trenerem Rogowa?


- Skądże! Wręcz przeciwnie. Cieszymy się, że tak utalentowany szkoleniowiec może się rozwijać. Po cichu przymierzaliśmy się do tego, by objął on zespół nasz zespół, ale liczyliśmy się również z tym, że gdy otrzyma propozycję pracy w wyższej klasie, to podejmie się tego wyzwania. Smucimy się tylko z tego powodu, że ubył nam jeden człowiek do pracy, bo tej u nas nie brakuje.


- Jak oceni pan miniony sezon w wykonaniu gorzyckich piłkarzy?


- Początek rundy wiosennej był obiecujący, końcówka dużo słabsza. Trzeba wyciągnąć wnioski. Podjęliśmy decyzję, że stawiamy na młodzież. Postanowiliśmy uporządkować sprawy je szkolenia. M.in. temu ma zasłużyć zatrudnienie fachowca, jakim jest w naszej ocenie Grzegorz Folwarczny, który będzie trenował grupy młodzieżowe. Zmieni się również szkoleniowiec drużyny seniorów. Najpierw jednak chcemy, by sezon z drużyną zakończył trener Wiśniowski, z którym chcemy się pożegnać w godny sposób, bo wykonał w naszym klubie ciężką i rzetelną pracę.


- Może jednak ujawni pan nazwisko nowego trenera?


- Na 99% szkoleniowcem „Czarnych” będzie Jerzy Wolny.


- Jakie na przyszły sezon zarząd wyznaczył sobie działania?


- Wspomniałem już, że chcemy ruszyć z pracą z młodzieżą. Jeśli chodzi o I drużynę, to naszym celem jest czołówka tabeli. Będą też realizowane inwestycje na obiekcie. Planujemy ukończenie budowy krytej trybuny, gdzie zostanie założonych 300 krzesełek oraz studni umożliwiającej nawadnianie boiska. Zostanie też otwarta kawiarenka klubowa.


- Jak odnosi się pan do propozycji utworzenia Rady Prezesów klubów z naszej gminy?


- Jak najbardziej pozytywnie. My również od dłuższego czasu myślimy o integracji. Są problemy, które podjęte wspólnie mogą być łatwiejsze do rozwiązania. Np. wspólnie łatwiej będzie ubiegać się o dodatkowe pieniądze z funduszy np. z Unii Europejskiej. W moim zamyśle z ewentualnym porozumieniem można pójść jeszcze dalej. Warto bowiem zacieśnić współpracę nie tylko między klubami z gminy, ale i z lokalnym potentatem – Odrą Wodzisław.


Rozmawiał Wacław Wrana

 


(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce Czerwiec 2002.