Strona główna

powrót
 

Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS

 

Czy jesteśmy państwem już demokratycznym?

   

Demokracja, to ustrój polityczny, w którym władza należy do ludu. Słowo to pochodzi z greckiego od ,,demo" tj. lud i kratos, czyli siła władza. W przełożeniu na nasz język oznacza to ludowładztwo. Ustrój ten wprowadzony został już w starożytności na oznaczenie koncepcji ustroju politycznego, przeciwstawnego arystokracji i upowszechnił się dzięki pismom wielkich filozofów Demokryta, Platona i Arystotelesa, myślicieli starożytnej Grecji. Na przestrzeni wieków demokracja przybierała różne formy, ale sposób sprawowania władzy w tym ustroju dzisiaj obowiązującym zdefiniował wielki teoretyk ustrojów społecznych 18 wieku Konfeskiusz. Stwierdził, że państwo powstało na skutek umowy społecznej zawartej przez ludzi w celu ochrony ich interesów, bezpieczeństwa i wolności. Ponieważ wolność zawsze była zagrożona lub znoszona, przeto jedyną gwarancją zachowania tej wolności może być oddzielenie od siebie władz: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Na tej zasadzie funkcjonuje obecnie ustrój demokratyczny. Rozwój środków masowego przekazu spowodował ogromny wpływ tych mediów na kształtowanie świadomości obywatelskiej. Zatem nie bez racji postrzegane są dzisiaj również jako czwarta władza. A jak powinien wyglądać demokratyczny sposób sprawowania władzy w praktyce? By to dokładnie rozeznać, godzi się zdań parę poświęcić każdej z tych władz:


Władza ustawodawcza, na szczeblu terytorialnym nazywana uchwałodawczą. Jest władzą najwyższą, a sprawowaną przez naród. Ten ze wzgl. na niemożliwość jej stałego bezpośredniego sprawowania, wybiera spośród siebie swoich przedstawicieli w wyborach powszechnych, do władz wszystkich szczebli tj. do sejmu i senatu, sejmiku wojewódzkiego, rad powiatu i gminy. Jest to tzw. rodzaj demokracji pośredniej. Jednak w ważnych sprawach dla narodu i państwa organizowane są referenda, by obywatele stanowić mogli o tym w sposób bezpośredni. I to jest rodzaj demokracji bezpośredniej. U nas stosowane jest to rzadko, tylko w sprawach wyjątkowych, a w demokracjach wysoko rozwiniętych często, np.: w Szwajcarii kilkanaście razy w roku. Sposób przeprowadzania wyborów ustanawiany jest każdorazowo ordynacją wyborczą, u nas przez sejm. Wybrani spośród siebie wybierają przewodniczących, którymi są odpowiednio: na szczeblu centralnym marszałek sejmu, dalej marszałek województwa, przewodniczący rad powiatu i gminy. Sprawowanie funkcji posła czy radnego jest w pewnym sensie rzemiosłem i tak jak w innych jego dziedzinach, ci chcąc dobrze wypełniać swoje obowiązki, muszą być dobrze do tego przygotowani, obeznani z tajnikami tego ,,rzemiosła". Np. nałożone na radnego prawa i obowiązki reguluje specjalna ustawa o samorządzie gminnym z dn. 8. marca 1990 r. już 19 razy zmieniana, a ostateczny jej kształt stanowiony jest obecnie w sejmie i w senacie. Obejmuje 103 artykuły. Fundamentalnymi dla radnego artykułami tej ustawy są dwa: art. 15, który powiada, że poza referendum, organem stanowiącym i kontrolnym w gminie jest rada gminy i art.23, że radny obowiązany jest kierować się dobrem wspólnoty samorządowej gminy. Radny utrzymuje stałą więź z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmuje zgłaszane przez mieszkańców gminy postulaty i przedstawia je organom gminy do rozpatrzenia, nie jest jednak związany instrukcjami wyborców. Wyraźnie z tych artykułów wynika, że radny chcąc dobrze wypełniać swoje obowiązki, musi być dobrze zorientowany w przepisach prawa tj. z ustawami i różnymi kodeksami, przynależnych stanowiącemu i kontrolującemu, co najmniej na poziomie osób czy instytucji kontrolowanych. W innym przypadku radny staje się ,,bezradnym" i robi to, co mu każą. Dochodzić może do takich paradoksów, że stanowieni mogą ,,sterować" stanowiącymi. Radni nie mogą być odwołani przez jakąkolwiek inną władzę. Mogą to zrobić tylko wyborcy w referendum, ale sami też zrzec się mogą mandatu. Instrumentami w ręku obywatela do wywierania wpływu na sprawne funkcjonowanie władzy w demokracji pośredniej są: karta do głosowania podczas wyborów, kontakt z wybranymi radnymi, zebranie wiejskie i niezależna prasa lokalna, jeżeli taka istnieje.
Władza wykonawcza. Na szczeblu państwa sprawowana jest przez prezydenta i rząd oraz jego agendy, takie jak ministerstwa i inne. W województwie przez wojewodę z jego urzędem. W powiecie przez starostwo, a w gminie przez zarząd gminy wraz z urzędem gminy. Na najniższym szczeblu administracyjnym tj. sołectwa, organem władzy wykonawczej jest sołtys. Stanowi przedłużone ramię wójta. Władza ta wybierana jest w wyborach bezpośrednich, albo pośrednich w zależności od ustanowionego prawa. Bywa również, że jest mianowana, np. wojewodowie. Do tej pory wójtowie i zarządy gmin wybierani byli pośrednio tj. przez wybraną radę gminy i w każdej chwili mogli być przez tę radę odwołani. Oznacza to, że rada spełnia władzę kontrolną nad zarządem gminy. Być może od nowej kadencji wójtowie, burmistrzowie i prezydenci wybierani będą w wyborach bezpośrednich i odwoływani mogą być tylko przez wyborców w referendum. Władza wykonawcza np. w gminie tj. urząd gminy zobowiązana jest do sprawowania swojego urzędu zgodnie z ustawodawstwem państwowym i uchwałami rady gminy. Obydwie te władze tj. rada gminy, wójt wraz z zarządem, urzędem gminy i sołtysami, nazywana jest samorządem gminnym, terytorialnym.


Władza sądownicza. Powinna być niezależna od jednej i drugiej władzy, również od nacisków jakichkolwiek partii politycznych. Powinna być apolityczna. Władza ta jest wybierana lub powoływana. Funkcjonuje na różnych szczeblach od sądu rejonowego, aż do najwyższego. Działa w oparciu o ustanowione kodeksy: karny, postępowania karnego, administracyjny, cywilny i inne. Wraz z pionem dochodzeniowo śledczym tj. prokuraturą, władza ta nazywana jest również wymiarem sprawiedliwości.
Środki masowego przekazu tj. prasa, radio i telewizja. Stanowią ogromną władzę. Potrafią kształtować opinię obywateli, ją ukierunkowywać, również wpływać na władze uchwałodawcze i wykonawcze. Rzadko bywają niezależne. Są przeważnie organami różnych partii, czy opcji politycznych. Stanowią również platformę do porozumiewania się władzy ze społeczeństwem i odwrotnie. Do wolnej prasy dostęp powinien mieć każdy obywatel, do wyrażania swoich opinii, oczywiście z zachowaniem obowiązujących norm życia społecznego. Bywało, że młodzi żurnaliści wysadzili z fotela nawet prezydenta USA- Richarda Nixona w sierpniu 1974. Sprawa handlu zwłokami w Łodzi powszechnie znana była od lat, a dopiero po nagłośnieniu jej przez Gazetę Wyborczą stała się skandalem na cały kraj i nie tylko.


Na zasadach jak wyżej funkcjonuje klasyczna demokracja. A czym ta się jeszcze charakteryzuje? Fundamentem tego ustroju jest to, że oficjalnie uznaje się wolę większości obywateli jako źródło władzy i przyznaje się wszystkim obywatelom swobody i prawa polityczne, zapewniające im udział w sprawowaniu tej władzy. Wynika z tego jasno, że warunkiem koniecznym dla funkcjonowania tego ustroju jest istnienie mniejszości, czyli opozycji do rządzących. Również i to, że władza musi służyć ludowi, a nie odwrotnie, jak było to w totalitaryzmie. Motorem kształtującym życie polityczne i społeczne w tym ustroju są partie polityczne.


Od nastania tego ustroju w Polsce minęło już 12 lat, wystarczająco długo, by móc się pokusić o jakieś chociaż pobieżne podsumowanie tj. porównanie stanu istniejącego - faktycznego, do stanu wymaganego, wyżej przedstawionego i spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie zadane w nagłówku. Otóż różnica jest wielka, zamiast się zmniejszać, stale się pogłębia, a skutkiem tego jest ciągle pogarszający się stan gospodarczy w kraju i wzrost niezadowolenia społecznego. Okazało się, że Polacy nie potrafili wziąć "sprawy w swoje ręce", nie byli na to przygotowani, bo być nie mogli. Trudne, wręcz niemożliwe okazało się bezbolesne przejście z jednego ustroju, do drugiego.
Pojęcie o demokracji ukształtowane zostało w społeczeństwie jeszcze za komuny, która nosiła przydomek "ludowej", a do demokracji prawdziwej miała się tak, jak krzesło do krzesła elektrycznego. W sprawowaniu władzy była tylko atrapą. Wszystkim kierowała partia. Starsi pamiętają, jak to sejm zbierał się dwa razy do roku na sesje wiosenne i jesienne po dwa dni każda, by tylko przegłosować wszystko, co partia ustaliła. Oczywiście jednogłośnie. Tak było na pozostałych szczeblach władzy. I to w ludziach pozostało. Dzisiaj jest podobnie, a być może jeszcze gorzej, szczególnie na najmniejszych szczeblach władzy. Samorządy uzyskały dużą swobodę, dużą władzę, a korzystają z tego przeważnie pod kątem zaspokajania przede wszystkim swoich interesów. Płace przestały być taryfikowane, ustalane są przez te samorządy i to do granic horendalnych. W gminach zdarzają się często przypadki wyboru członków zarządów gmin tylko z rady gminy, co jest sprzeczne z zasadami demokratycznego sposobu sprawowania władzy, narusza rozdział władzy uchwałodawczej od wykonawczej. Ustawa to dopuszcza, a powinno to obowiązywać tylko wg ordynacji wyborczej proporcjonalnej, gdzie zwycięskie partie, czy koalicje zabierają wszystko, a reszta pozostaje w opozycji. Praktyka taka prowadzi do przypadków, kiedy na sesjach rady członkowie zarządu udzielają sami sobie absolutorium, jako radni. Można by to potraktować kabaretowo, gdyby nie było tak brzemienne w skutkach - takich, że rada praktycznie traci swoją funkcję, znacznie ją zubaża.


Angażowanie się radnych w działalność inicjatywną jest mała. Do elegancji należy przyjmowanie uchwał w brzmieniu proponowanym przez zarząd i to jednogłośnie. W gminach mniejszych, gdzie rady wybrane zostały wg ordynacji większościowej, opozycji praktycznie nie ma. Jeżeli się znajdą jednostki, są piętnowane. Radni być może tez mają czasami swoje zdanie - odmienne, ale się z tym nie wychylają, bo brak im odwagi. Mogłoby zostać to źle odebrane przez koterię faktycznie sprawującą władzę. Demokracja bez opozycji istnieć nie może, a jeżeli jej nie ma, staje się autokracją. W jej wysokorozwiniętych formach istnieje system dwupartyjnego sprawowania władzy, np. w Niemczech, Wlk. Brytanii czy USA. Jeżeli rządzi jedna zwycięska partia, druga ją kontroluje, wymaga dobrego jej sprawowania i tym samym bierze udział w jej sprawowaniu. A u nas rzec można, że system polityczny się zmienił, ale władze są sprawowane jak za dawnych lat, a może gorzej.


Demokracja jest ustrojem bardzo trudnym, ale jest jedynym, który się sprawdził, a mądrzejszego do tej pory nikt nie wymyślił. Tak to określił Winston Churchill. Może jednak funkcjonować tylko u narodów o wysokim poziomie świadomości obywatelskiej całego społeczeństwa, a z tym u nas jest całkiem źle. Dnia 9.01.2002 r. Gazeta Polska doniosła w tytule "Magister analfabeta", że: " ... co dziesiąty absolwent polskiej szkoły podstawowej nie umie czytać. Około 40% dorosłych Polaków nie rozumie prostych tekstów informacyjnych: prognozy pogody, rozkładu jazdy pociągów, czy ulotki mówiącej jak dawkować lek. Co szósty polski magister jest analfabetą funkcjonalnym". Badania przeprowadzono w ramach Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów PISA na 265 tyś. uczniów z 32 krajów i pod patronatem OECD w siedmiu krach, w tym Polski. Niech sam Czytelnik oceni, ilu z Jego otoczenia radzi sobie z wypełnieniem chociażby PIT-u podatkowego, a dyplomy posiadają czasami nie byle jakie. Wiele takich niedouczonych trafia jednak do różnych rad i zarządów i to jest również jednym z powodów, że jest u nas, jak jest.


Demokracja wymaga również aktywności obywateli. Nie chodzi jedynie, by obywatele brali tylko udział w wyborach, ale również o to, by angażowali się w życie społeczności lokalnych, a nie jedynie czekali na decyzje władz centralnych. Polacy stają się coraz bardziej bierni. Widać, że w ciągu 12 lat przemian w Polsce nie wykształciły się mechanizmy angażujące obywateli w działalność społeczną.


Zupełnie nie funkcjonuje u nas prasa lokalna, jako narzędzie demokracji. Ta, jeżeli istnieje, nie jest wolna, jest organem władzy. W niej o władzy można publikować dobrze, albo wcale. Wymiar sprawiedliwości też jeszcze nie uwolnił się od wpływów politycznych. Bywało, że synowie prominentnych osobistości po pijanemu porozbijali samochody i pokaleczyli ludzi, a powymyślano różne "pomroczności jasne" tj. choroby, które postawiły w stan osłupienia najtęższych medyków. Chodziło o to, by sprawców nie posadzić tam, gdzie było ich miejsce. Prawo nie może być równe i równiejsze. Musi być jednakowe dla wszystkich.


Odpowiadając zatem na pytanie postawione w tytule rzec trzeba, że demokracji u nas jeszcze nie ma i tak prędko nie będzie. Ta dzisiaj na szczeblu lokalnym zaczyna się na wyborach tam się już kończy. Wprowadzenie tego ustroju nie jest możliwe przez pokolenie sprawujące obecnie władzę, bo to zostało skażone ideologią władzy totalitarnej. Tego można będzie dokonać tylko poprzez wymianę pokoleniową, a to musi potrwać i nie będzie takie łatwe. Filozof francuski Jacques Maritain powiedział: "Tragedią współczesnych demokracji jest to, że nie udało im się dotychczas zaprowadzić prawdziwej demokracji".


Leonard Musioł
Luty 2002 r.
Źródła: wiadomości encyklopedyczne, publicystyka, doświadczenia własne



(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2002.