Strona główna

powrót
 

Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS

 

Skąd u nas wzięło się bezrobocie?

 

   

Zmiana ustroju zawsze powoduje duże zamieszanie w narodzie i państwie. Dokonują się przemiany w polityce, gospodarce i stosunkach społecznych. Odchodzi stare, a nastaje nowe. Tak było również u nas w Polsce w 1989. gdy runął ,,jedynie słuszny nastrój"... Skończyło się upokarzające stanie w kolejkach dosłownie po wszystko. Poznikały przeróżne kartki, asygnaty, inne talony i przydziały na artykuły nawet codziennego użytku. Sklepy napełniły się towarami, każdy obywatel paszport swój może już mieć w kieszeni, nastała wolność słowa, możliwość swobodnego wypowiadania się nawet o władzy. Ale też pojawiło się nowe zjawisko niezwykle uciążliwe dla ludzi tj. bezrobocie. To i korupcja są obecnie dwoma chorobami toczącymi nasze życie społeczne, niczym rak ciało chorego. Aby się tego pozbyć, trzeba natychmiast podjąć zdecydowaną walkę z tymi zjawiskami. By prowadzić to skutecznie musi być rozpoznana tego przyczyna, postawiona właściwa diagnoza. Powszechnie powiada się, że zjawiska te tj. bezrobocie i korupcja są produktem III Rzeczypospolitej, wiesza się wszelkie możliwe psy na ostatnich rządach prawicy, jako na sprawcach tego nieszczęścia. Widzi się zbawienie w rządach lewicy tj. tych, za rządów których w przeszłości bezrobocia nie było. Otóż nie ma nic bardziej błędnego, niż takie rozumowanie. Prawda jest taka, że obydwa te zjawiska nie są zjawiskami nowymi, a spuścizną po półwiekowych rządach komunistycznych. Obecne bezrobocie jest skutkiem przywracania normalności, porządkowania państwa, naszego życia społecznego w tym przede wszystkim gospodarki. Młodemu pokoleniu podać do wiadomości, a staremu przypomnieć należy jak to z tą pracą za komuny w rzeczywistości było. Bezrobocia nie było, ale praktycznie w większości się nie pracowało. Do pracy się jedynie chodziło, a jeżeli się już coś robiło, to przeważnie pracę pozorowaną. Ze względów ideologicznych za komuny bezrobocia być nie mogło. Stąd tworzono tyle różnych instytucji i instancji władzy nikomu nie potrzebnych. Np. pomiędzy godzina 9.00 a 11.00 do Warszawy zjeżdżali się ekspresami urzędnicy z całej Polski do różnych zjednoczeń ze sprawozdaniami, których nikt nigdy nawet nie czytał. A praca ma sens tylko wówczas, jeżeli jest efektywna. Tego oczywiście nie było, a skutek tego był taki, że na papierze otwieraliśmy na liście drugą dziesiątkę krajów wysokorozwiniętych na świecie, a po papier toaletowy jeździliśmy do Czech. Niektórym kartkowa kostka mydła musiała starczyć na 2 miesiące. Te półwiekowe zmagania o lepsze na szlaku komunistycznym okazały się drogą do nikąd. Spowodowało ogromne spustoszenie w narodzie i państwie, ale najgorsze okazało się wyzucie człowieka z instynktu potrzeby samodzielnego zdobywania, przedsiębiorczości, aktywności, bo we wszystkim za obywatela decydowało państwo. To doprowadziło do społecznej niemocy i bezradności. W znacznym stopniu również do demoralizacji społeczeństwa, oduczyło szacunku dla pracy. 


Nastał 1989 rok i zmiana ustroju. Powszechnie uważano to za dopust Boży i koniec trosk o wszelakie dobra. Nie zdawano sobie jednak sprawy z tego, że tym zostały dopiero stworzone warunki do możliwości wypracowania sobie tych dóbr. Tak też to pojął pierwszy niekomunistyczny rząd Mazowieckiego, Balcerowicza i zaczął porządkować nasze życie społeczne, przede wszystkim gospodarkę. Praca stała się towarem i zaczęła mieć swoja wartość, cenę, jak wszystko. Podobnie z pieniądzem, też zaczął mieć swoją wartość.


Szybko okazało się, że skończyć się musiało płacenie wszystkim po równo, czy się robi, czy się leży, a tylko za pracę i to efektywną. Ale tej dla wszystkich nie starczyło. 


Dzisiaj liczba bezrobotnych przekroczyła 3 miliony, a tanowi przeszło 17% zdolnych do pracy. Co jednak najgorsze, ta liczba będzie jeszcze wzrastać. Nie zostały jeszcze zreformowane urzędy samorządów terytorialnych ukształtowane jeszcze za komuny, z ogromnym przerostem osobowym, na utrzymanie których nie zawsze starczało podatków od nieruchomości i rolnego razem wziętych. Tę liczbę szacuje się na ok. 1 miliona w skali kraju i o tyle co najmniej wzrośnie bezrobocie. To stanie się problemem zagrażającym stabilności państwa. Zacząć się mogą protesty społeczne. Dziwić zatem musi postawa sprawujących władzę na wszystkich szczeblach w państwie, za brak poważnego potraktowania tej sprawy, wszak rządzenie polega również na umiejętności przewidywania zdarzeń, a wygląda na to, jak gdyby nasi władcy zatracili instynkt samozachowawczy.


Obecna polityka państwa prowadzona w tym zakresie jest błędna. Nie polega na tworzeniu miejsc pracy, a na darmowym rozdawnictwie pieniędzy.
Bezrobocie, szczególnie to strukturalne jest plagą społeczną, wyzwalającą ogromne patologie w narodzie, szczególnie u młodzieży. Ta, jeżeli od młodych lat nie zostanie wciągnięta w tryby potrzeb dostosowywania się do dyscypliny związanej z pracą, zejdzie na manowce. Sprawa ta jest poważna i tak też do jej rozwiązywania podejść należy. Również, jeżeli chcemy być znaczącym prartnerem już w unijnej Europie, musimy wnieść w jej progi chociaż najmniejsze wiano pewnego uporządkowania społecznego, w tym oczywiście z najmniejszym bezrobociem. Co zatem czynić należy? 
Czasy, kiedy państwo budowało kopalnie, huty, fabryki i zatrudniało każdą ilość pracowników, już się skończyły. Nastała gospodarka wolnorynkowa, odideologizowana, o wszystkim decyduje rachunek ekonomiczny. Nierentowne zakłady muszą zostać pozamykane, a nowych budować się nie będzie. Dla nas Ślązaków jest to szokujące, bo poza okresem międzywojennym na Śląsku pracy, chociaż ciężkiej nigdy nie brakowało. Dzisiaj jest inaczej, a żyć trzeba. Zatem chyba jedynym możliwym sposobem rozwiązania tego problemu jest zmiana struktury wytwarzania. Przejść trzeba z wytwarzania wielkoprzemysłowego na drobną wytwórczość, bo innej możliwości nie widać. Jest to wariant sprawdzony, w krajach wysokorozwiniętych 80% wytworzonego produktu pochodzi z drobnej wytwórczości. Nie będzie to łatwe, bo nie leży obecnie w naszej zbiorowej mentalności podejmowanie samodzielnej inicjatywy, poszukiwania sposobów wychodzenia z trudnych sytuacji, uaktywniania się, przedsiębiorczość i ryzyko. Inicjatywa społeczna do zakładania warsztatów pracy i małych przedsiębiorstw musi zostać pobudzona, a czynić to muszą sprawujący władzę. Chętni do zakładania takich interesów sami sobie z tym nie poradzą bez pomocy władzy.


Dzisiaj dla sprawnego funkcjonowania rzemiosła potrzeba trzech podstawowych spraw: tanich kredytów, rynków zbytu i pomoc prawna, organizacyjna w uruchomieniu warsztatu, bo obecnie z tym są duże trudności, a wiedzieć to może tylko ten kto to już załatwiał. Tanie kredyty leżą w sferze zarządzania państwem, ale prędzej czy później do obniżenia ich stóp procentowych dojść musi. Bardziej skomplikowaną jest sprawa zbytu produkcji, jako że siła nabywcza naszego społeczeństwa w wyniku zubożenia stale maleje. Popyt wewnętrzny spada. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest eksport i jest to najbardziej realne, bo wymierny koszt naszej pracy jest kilkakrotnie mniejszy od kosztu pracy robotnika na zachodzie. Stąd nasze wyroby muszą tam być atrakcyjne. Problem tkwi tylko w sposobie zorganizowania tego przedsięwzięcia. Otóż jest to nic nowego, bo już funkcjonuje w niektórych naszych regionach. Np. na Opolszczyźnie bezrobocie jest relatywnie małe, a gdzieniegdzie w ogóle go nie ma. Eksportowana jest nie tyko siła robocza przez posiadaczy paszportów niemieckich, ale i wyroby warsztatów rzemieślniczych w całości. To organizowane jest przez Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej, ale nie tylko. Są w naszym regionie fabryki wytwarzające produkty dla inwestycji, eksportujące w całości swoje wyroby na Zachód. Same szukają zamówień. Również w Rogowie funkcjonuje warsztat stolarski zatrudniający 25 pracowników, eksportujący całą swoją produkcję. Właściciel sam sobie to wszystko zorganizował. Nie ukończył żadnych uniwersytetów, nie posiada dyplomów akademickich, ale ma po prostu olej w głowie. Stan i wyposażenie Jego warsztatu w niczym nie odbiega od zachodnich. Gdyby takich warsztatów powstało u nas na przestrzeni 5 czy 10. lat powiedzmy 20, zatrudnienie znalazło by ok. 500 osób, co w znacznym stopniu złagodziło by bezrobocie. I to jest realne. Trzeba do tego po prostu porządnie się zabrać. Z tym wszystkim nie poradzi sobie każdy rzemieślnik. Musi mieć wsparcie ze strony władzy. To ta powinna szukać kontaktów partnerskich z gminami, czy powiatami za granicą, w celu szukania rynków zbytu. Powinna pomagać chętnym do otwierania warsztatów w pokonywaniu biurokratycznych barier, hamujących, czasami uniemożliwiających zorganizowanie takich warsztatów. Przepisy w tym zakresie mamy przecież niedoskonałe. W tym celu w gminach powinny zostać powołane jakieś sztaby antykryzysowe, czy zespoły robocze składające się z przedstawicieli władzy uchwałodawczej, wykonawczej i Cechu Rzemiosł, z ludzi, którzy wiedzą jak to zrobić i chcą, do pracy ciągłej nad wypracowaniem optymalnych warunków dla rozwoju takich warsztatów i to na zasadach pospolitego ruszenia. Nic samo nie przyjdzie, a najgorsza jest bezczynność. Prawda, że władze gminne prawnie nie są zobligowane do takiego działania, ale nakazuje to zdrowy rozsądek i poczucie odpowiedzialności. Pierwsze sto dni rządów gabinetu Millera wykazały, że nie ma co liczyć na spełnienie przedwyborczych obietnic tej formacji. Trzeba zacząć liczyć na samych siebie. 
Oczywiście wyżej przedstawione poglądy nie są jedynymi prowadzącymi do rozwiązania, czy złagodzenia tego problemu. Jest jeszcze wiele innych, a każda droga do osiągnięcia wyznaczonego celu jest dobra. Niechaj to co wyżej napisano, nie zostanie poczytane autorowi jako mrzonka, a będzie zaczynem do pobudzenia aktywności społeczności naszej Gminy do walki z tą dokuczającą plaga jaką jest bezrobocie. Dobrze byłoby, gdyby Czytelnicy ustosunkowali się do powyższego nawet krytycznie, byle konstruktywnie, szczególnie Ci ze szczebla gminnej władzy, bo w tym zakresie są stanowiącymi. Sami przecież szukać musimy wyjścia z trudnych sytuacji, a bezrobocie taką jest.

Również gazeta "U Nas" stanowić powinna forum, na którym każdy mógł by prezentować swoje poglądy w tym temacie. Powinna patronować temu przedsięwzięciu.


Bezrobocia do końca się nie zlikwiduje, bo też wielu jest takich osobników, którzy do pracy się nie urodzili - i nie o nich chodzi. A socjolodzy też powiadają, że niewielkie bezrobocie jest wręcz konieczne dla zdrowia ekonomicznego, jest w pewnym sensie straszakiem. Bezrobocie istnieje na całym świecie, ale różnego pochodzenia. W krajach wysokorozwiniętych jest skutkiem dużej wydajności pracy i postępu technicznego. Bywa, że procesy technologiczne w produkcji są w całości zautomatyzowane, sterowane komputerowo, bez udziału siły roboczej człowieka. To pozwala na wypracowanie dóbr dostatecznie dużych, by zasiłki dla bezrobotnych były godziwe, wypłacane stale, zaspakajały minimum socjalne dla tych ludzi. U nas jest niestety inaczej, na wszystko brakuje pieniędzy, dla bezrobotnych również. 
Jeszcze zdań parę o korupcji. Jest to zjawisko negatywne, nieuczciwe, hamujące porządkowanie naszego życia społecznego. Korupcja jest stara jak świat, spotykana zawsze i wszędzie. Ważnym jest jednak rząd jej wielkości. U nas osiągnęła już apogeum, zagrażające sprawnemu funkcjonowaniu państwa. Słyszy się o skorumpowaniach we władzach terytorialnych, państwowych, służbie zdrowia, szkolnictwie, urzędach celnych, nawet wymiarze sprawiedliwości. Dzisiaj dają i biorą prawie wszyscy. Są to też pozostałości po okresie minionym. Tam załatwiało się wszystko po znajomości., nieformalnie. To wrosło tak głęboko w naszą mentalność, że trudno to będzie wykorzenić, stało się jak gdyby drugą naszą naturą. Skutek tego jest taki, że pieniądze zamiast trafiać do budżetu, i tam być sprawiedliwie dzielone, trafiają często do kieszeni urzędników. Stąd budżet taki dziurawy. Walka z tym będzie trudniejsza niż z bezrobociem, ale podjąć ją trzeba.


Leonard Musioł

 


(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2002.