Strona główna

powrót
 

Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS

 

Wspomnienie śp. ks. Leszka

   


  Ksiądz Leszek Henryk Irek SDS (salwatorianin) (+ 29/30.09.2002 r.) , od 1991 roku Prezes Fundacji Betlehem Dom Chleba, którą założył i której był Fundatorem. 
Kiedy w sierpniu 1980 roku po pobycie w Rzymie przyjechał do Nieboczów i zamieszkał w domu ofiarowanym kościołowi przez tutejszych mieszkańców, nie przypuszczał zapewne, że spędzi tu resztę życia. Od razu zakłada Wspólnotę Betlehem Dom Chleba, która ma ścisły kontakt z Ruchem Światło-Życie Ojca Blachnickiego. Organizuje rekolekcje, wyjeżdża z wykładami, ewangelizuje. Taki był zresztą przez całe swoje kapłańskie życie.

   Już w 1968 roku zakłada zespół ewangelizacyjny "Rytm". Młody ksiądz z gitara śpiewający z ładnymi dziewczynami wzbudzał wtedy jeszcze "zgorszenie" niektórych. Jednak w kronice tego zespołu, zachowanej do dziś, mnóstwo pochwalnych recenzji, a wśród nich dwie "perełki": Kardynała Karola Wojtyły metropolity krakowskiego - dzisiejszego Papieża i druga księdza Stefana Kardynała Wyszyńskiego Prymasa Polski uzupełniona zdjęciem zespołu w towarzystwie Księdza Prymasa.

   Podczas swojej posługi kapłańskiej w Warszawie organizuje wyjazdy ewangelizacyjne dla miejscowej młodzieży. Przyjeżdżają więc z "wujkiem" (czasy stalinizmu) na Śląsk. Bazą wypadową jest rodzinny dom w Koszęcinie. A na rowerach wypożyczonych od całej (bardzo licznej) rodziny Irków pielgrzymują do Częstochowy, na Górę Św. Anny i tak dalej. Z tegoż też okresu do dziś do Domu Chleba w Nieboczowach przyjeżdża wiele osób zajmujących w tej chwili prestiżowe stanowiska.

   Po 10 latach pobytu w Nieboczowach, aby lepiej służyć bliźnim zakłada Fundację Betlehem Dom Chleba, zarejestrowaną w Sądzie Rejestrowym w Warszawie dna 2.9.1992 r. Konkretnie - w swojej posłudze udzielał ciepła rodzinnego, domowego tym, którzy go nie zaznali. W ten sposób usiłował tych bezdomnych, bez dachu nad głową, zagubionych, matki samotne, skierować na powrót do życia w społeczeństwie. Czynił to przez włączenie tych ludzi w Wspólnotę, która razem się modli, pracuje i świętuje. Ludzie trafiali tu różnymi drogami, często z więzienia lub z dworca, z zakładów odwykowych, z Opieki Społecznej, a nawet z opuszczającej nasz Kraj Armii Radzieckiej. Najczęściej są to ludzie uzależnieni i obciążeni różnymi chorobami społecznymi, lub tacy którzy przeszli jakieś kuracje odwykowe i potrzebują umocnienia w swoich postanowieniach. Często Ci ludzie potrzebują wielorakiej pomocy z zameldowaniem włącznie, aby uzyskać dowód osobisty. Najbardziej jednak potrzebują akceptacji i uznania swej godności, czyli dowartościowani. Często byli nieporadni, pomiatani, nie kochani i pokrzywdzeni przez los i własną głupotę. Wszystkich przygarniał nie pytając skąd i dlaczego? Taktownie czekając aż sami się otworzą. Umiał wytworzyć specyficzną atmosferę, był to można powiedzieć charyzmat prowadzonego przez Niego Domu.

   Przy wspólnym stole zasiadali tu obok siebie: biedak z ulicy z profesorem, "ktoś" z tytułem doktora i pokiereszowany na duszy ojciec rodziny po leczeniu odwykowym, posłanka na sejm i dziewczyna lekkich obyczajów i wszyscy po odejściu od tego stołu czuli się napełnieni pokojem i radością. A podczas wspólnej Eucharystii w kaplicy Domu, w czasie przekazywania sobie Znaku Pokoju serdecznie obejmowali się wzajemnie.
Ze swoimi przyjaciółmi, a miał ich bardzo wielu, ze swojej posługi duszpasterskiej w różnych rejonach kraju utrzymywał stały kontakt wysyłając systematycznie "Listy do Przyjaciół Domu Chleba", a ostatnio z wieloma porozumiewał się przez Internet. Był przyjacielem wielu, ale miał też swoich przeciwników - w leniach. Był ogromnie pracowity i tego wymagał od innych. Powtarzał często, że trzeba biedakom kupić wędkę, a nie rybę.

   Wkrótce swą pasją służenia biednym "zaraża" młodego kapłana. W 1993 roku ksiądz Artur Sepioło - wikary kościoła Św. Franciszka w Zabrzu, znajomy ks. Leszka zakłada Filię Fundacji. Doraźna pomoc potrzebującym skonkretyzowała się w prowadzeniu 4 świetlic. Ostatnio wraz z parafią Św. Franciszka, Fundacja współprowadzi Dom im. Św. Franciszka.

   Ksiądz Leszek przed kilku laty, po swojej ciężkiej chorobie i rehabilitacji mógł zaszyć się w ciszy Klasztoru Salwatorianów, jednak pozostał w Domu chcąc dalej w ten sposób służyć Panu i bliźnim, często kosztem swego zdrowia.

   Bardzo kochał dzieci i był ogromnie czuły na ich los. Niektóre urodziły się w Domu Chleba, wiele zostało tu ochrzczonych. Dla Marysi - dziś już studentki, ślicznej dziewczyny ze Szklarskiej Poręby, która nie mogła pogodzić się z Jego śmiercią był jedynym mężczyzną z Jej dzieciństwa. Zastępował jej tatę, dziadka, wujka.

   W kondukcie pogrzebowym szło zresztą wielu takich. Dla biednych dzieci Moniki był jedynym atutem w podwórkowych rozgrywkach, "...a my mamy wujka księdza", gdyż wiele rodzin, które przeszły przez Dom Chleba dalej pilotował.  Już w czasie pogrzebu wielu pytało: co z Domem?, nie pozwólcie aby dzieło księdza poszło na marne, chcemy dalej przyjeżdżać.

   Wszystkim naszym Przyjaciołom mażemy już dziś oznajmić: Dzięki życzliwości Ojców Salwatorianów, którzy są prawnymi właścicielami Domu, Fundacja może dalej realizować swoje cele. Modlimy się, aby Dom mógł dalej trwać. 


Wspólnota Fundacji Betlehem
Dom Chleba



 


(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos multimedia & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce Grudzień 2002.