Strona główna

powrót
 

Wydawca Internetowej wersji magazynu U NAS

 

Zielonym do góry

"Pomagamy ptakom"

 

   

Szpaki, wróble, sikorki, kosy, trznadle, pokrzewki, dzwońce, pliszki, rudziki i wiele innych ptaków to mieszkańcy, a przynajmniej goście naszych ogrodów. Chyba nie ma nikogo, kto nie darzyłby ich sympatią. Swoim śpiewem, gwizdaniem, klaskaniem, świergotem umilają nam czas poświęcany pracom ogrodniczym. Wystarczy sam ich widok, byśmy poczuli się bliżej natury. Ile przyjemności sprawia nam niespodziewana "wizyta" dzięcioła, który uwolni suchy konar gruszy, albo jabłoni od kornika, czy kowalika, który zrobi błyskawiczny i skuteczny przegląd pni naszych drzew oczyszczając ich korę ze wszelkiego robactwa. Może mniej lubimy sójki i sroki, bo nie dość, że na nas paskudnie naskrzeczą, to jeszcze często coś ukradną. Ale taka już jest ich natura.


Od wiosny do jesieni nie martwimy się o los naszych skrzydlatych przyjaciół, bo rzeczywiście nie ma po temu powodów. W naszych domowych ogródkach znajdują spore ilości łatwo dostępnego żeru, a naturalnych wrogów, poza kotami oraz bardzo rzadko - kunami, tchórzami i łasicami, praktycznie brak. Natomiast zima, to czas najtrudniejszy, czas bezlitosnej, naturalnej selekcji, kiedy z życiem uchodzą osobniki najsilniejsze, umiejące najlepiej przystosować się do ekstremalnych warunków. To bezlitosna prawda: w naturze nie ma miejsca dla słabeuszy. Trudno nam się z tym pogodzić i chcielibyśmy ptakom pomóc. Jak to zrobić? Najpopularniejsza formą jest dokarmianie, do którego najczęściej wykorzystujemy resztki pieczywa i różnego rodzaju ziarna oraz tłuszcze. Czy dokarmianie ptaków jest jednak konieczne?


Trzeba pamiętać, że jest to ingerencja w naturalne prawa przyrody, więc trzeba ją prowadzić ostrożnie i umiejętnie. W pierwszej części zimy, tj. w zależności od warunków pogodowych do połowy stycznia, bądź połowy lutego, naturalnej karmy jest pod dostatkiem. Gdy zima jest łagodna ptaki radzą sobie doskonale, jednak gdy przyjdą duże mrozy, gwałtownie wzrasta zapotrzebowanie energetyczne. Wyczerpanie zapasu tłuszczu i tym samym osłabienie organizmu nieuchronnie prowadzi do tragicznego końca. To jest odpowiedź, kiedy dokarmiać. A czym? Dla żywiących się nasionami powinny to być produkty naturalne: zboża, najlepiej pszenica i owies oraz ich przetworzone produkty, jednak bez "polepszaczy", konserwantów i drożdży, które zaburzają procesy trawienne. Dla ptaków owadożernych - tłuszcze, ale absolutnie bez dodatku soli, czy środków konserwujących. Doskonałym, bo bogatym w białka uzupełnieniem dla wszystkich ptaków są nasiona niektórych roślin oleistych: maku, słonecznika, lnu, konopi, soji, a także pokruszone orzechy.


Pamiętajmy jednak, że najlepiej jeśli zwierzęta dziko żyjące samodzielnie mogą zaspokoić swoje potrzeby pokarmowe. Naturalna równowaga biologiczna pozostaje niezachwiana, a nasze ogrodowe ptaki zamiast korzystać z pożywienia, jakie im podamy w "stołówce" zajmą się tępieniem szkodników i nasion chwastów. Przy tym zmuszone są do intensywnego ruchu, co jest niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów energetycznych w ich organizmach. Dokarmianie powinniśmy traktować, jako interwencję w ostateczności. 


Najlepszą przysługę naszym skrzydlatym sojusznikom możemy oddać poprawiając naturalne warunki ich bytowania. Ten sposób z powodzeniem stosują od dawna myśliwi w odniesieniu do zwierzyny łownej, dokarmianie traktując wyłącznie jako uzupełnienie bazy żerowej. 


Po pierwsze więc możemy poprawić warunki lęgów. Poza budową odpowiednich budek, popularnych kadłubków dla szpaków i sikorek, możemy stworzyć bezpieczne miejsca do zakładania gniazd przez ptaki zasiedlające drzewa i krzewy. Im gęstsza, bardziej kolczasta i ulistniona plątanina gałęzi i konarów, tym pewniejsze lokum dla kosa, drozda, czy pokrzewki. Przy okazji można również wzbogacić bazę pokarmowa sadząc rośliny o jadalnych owocach.


Dla mniejszych ogrodów godne polecenia będą: berberysy, irgi, dzikie róże, ognik szkarłatny, jabłoń kwiecista i rajska, mahonia, pigwowiec japoński. Tam, gdzie mamy więcej miejsca można również wprowadzić jarzębinę, rokitnik, cis, głogi, śnieguliczkę, morwę, czarny bez i wszystkie dzikie gatunki drzew owocowych: gruszy, śliwy i czereśni.


Na niektórych, późnych odmianach jabłoni owoce, jeśli są zdrowe, trudno, albo wcale nie opadają. Z takiego nadrzewnego magazynu szczególnie kosy, sójki i wróble będą korzystać aż do wiosny. Również nie uprzątnięte spady znajdą z pewnością amatorów.
A najważniejsze, że niedługo wiosna i dla wszelkiej zwierzyny dziko żyjącej znów zacznie się okres obfitości pożywienia.


Jerzy Rebeś


(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2002.