Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Oni tworzyli historię ziemi wodzisławskiej

O rodzinie Wolnych Siodłaków Smołków (która otrzymała książęce przywileje), prezesie Śląskiej Izby Rolniczej i Uniwersytecie w Rogowie.

LEGENDARNE RODY

Żyją na obszarze naszych wsi potomkowie rodów legitymujących się niezmiernie długą tradycją, czy nawet legendarną przeszłością. Po dziś dzień z pokolenia na pokolenie przekazują sobie PARMOWIE (osiedli m.in. w Gorzyczkach i Gorzycach) opowieść o tajemniczych i dziwnych losach rodziny. Podobnie rzecz ma się z KRASKIMI (których historycznie udokumentowanym "protoplastą" był założyciel Kraskowca). O historii tych dwu rodów będę już wkrótce pisał. W tym miejscu chciałbym przedstawić kilka "fragmentów" z dziejów rodziny Smołka.

ŚREDNIOWIECZNE KORZENIE

Już na wstępie trzeba zaznaczyć, że są chyba SMOŁKOWIE jedną z nielicznych rodzin żyjących w naszej okolicy i mających udokumentowany średniowieczny rodowód.

Leonard Musioł pisze: "W Bełsznicy istniało już od założenia nowej wsi na przełomie XIII a XIV w. wolne sołectwo. W XVII w. właścicielami była rodzina SMOŁKÓW. W posiadaniu tej rodziny były różne dokumenty dotyczące wolności i przywilejów ich gospodarstwa. Najstarszy z tych dokumentów wystawiony przez księżnę Małgorzatę Raciborską zwaną Machna w r. 1496 r.; drugi w roku 1499 r. wystawiony przez księcia opolskiego oraz trzeci od hr. Eliasza Henckel Donnersmarcka z 1694 r.".

Tak więc byli nasi Smołkowie "właścicielami" wolnego sołectwa - instytucji, wywodzącej się jeszcze z czasów osadnictwa na prawie niemieckim. Wioski lokowane na tym prawie otrzymywały szeroki samorząd, którego przejawem było m.in. istnienie sądu wiejskiego.

Przewodniczył mu nie kto inny jak właśnie zasadźca - zwany potem wolnym sołtysem. Jego gospodarstwo stanowiło dziedziczną własność, wolną od świadczeń. Nadto cieszyli się zasadźca i jego potomkowie szeregiem przywilejów - np. prawem zakładania młynów.

Zresztą w okresie kolonizacji kształtowały się dopiero podwaliny przyszłych stanów. Tak więc ubożsi rycerze "pauperyzowali" się czasem, z drugiej zaś strony bogatsi chłopi (np. sołtysi - niektórzy uważali ich jeśli nie za odrębny stan to przynajmniej za grupę pośrednią) wchodzili z czasem w poczet stanu uprzywilejowanego. Nie wiemy kiedy dokładnie otrzymali Smołkowie to intratne stanowisko (i uposażenie) w Bełsznicy.

W roku 1492 przeszła Bełsznica drogą sprzedaży z rąk Jana Strzałki z Rogów do domeny książęcej. Natomiast najstarszy ze wspomnianych przywilejów, w posiadaniu którego byli Smołkowie pochodził z 1496 r. Legenda głosi, że księżna miała nadać rodzinie przywileje w podzięce za wybawienie z opresji.

O RYCERZACH I KSIĄŻĘCYCH POSŁAŃCACH

Jak wykazali Leonard Musioł (str. 78) i J...... Pilnaček (str. 1140) rodzina Smołków cieszyła się już w średnich wiekach dosyć znaczną pozycją społeczną. W źródłach pojawiają się więc m.in.: Mikołaj Smołka z Pszczyny - posłaniec księżny raciborskiej Heleny do biskupa krakowskiego po potwierdzenie darowizny dla kościoła pszczyńskiego, czy Piotr Smołka z Błażejowic herbu Jastrzębiec, który w roku 1459 kupił od Przemka oświęcimsko - toszeckiego wieś Górny Szywałd koło Gliwic. Różni Smołkowie pieczętowali się w tamtym okresie różnymi herbami. Musioł przypuszcza, że i Ci, którzy zadowolili się wolnym sołectwem pochodzili ze szlacheckiego (rycerskiego) rodu, a reprezentowali być może jedynie jego jakąś bardziej zubożałą gałąź.

LEON SMOŁKA

Potomkiem bełskich "wolnych siodłaków" (w źródłach "liber colonus") był Leon Smołka. Starsi mieszkańcy Bełsznicy i całej rogowskiej parafii dobrze jeszcze pamiętają tę postać. Młodzi nie zdają chyba sobie sprawy z tego, kto mieszkał w ich wiosce.

Po długich i żmudnych poszukiwaniach udało mi się odgrzebać nieco faktów z życia ostatniego prezesa Śląskiej Izby Rolniczej. Wykorzystałem tutaj przede wszystkim materiały będące w posiadaniu rodziny, oraz wiadomości zawarte w kilkunastu rocznikach "Rolnika Śląskiego". Niestety w jednym z ostatnich (wydanych) zeszytów "Polskiego Słownika Biograficznego" nie znalazłem krótkiej choćby notki dotyczącej naszego prezesa. Pomyślałem więc, że najwyższa już pora by na łamach "U Nas" przedstawić tę postać.

NACZELNIK I "STRAŻOK"

Po powrocie z wojny światowej wziął Smołka udział w powstaniu. Wkrótce potem został ławnikiem zarządu gminnego, a następnie naczelnikiem gminy Bełsznica. W tym czasie należał też do miejscowej jednostki straży pożarnej. Od roku 19.... pełnił funkcję jej prezesa. Osobny rozdział w życiu Smołki stanowiła działalność w Kółku Rolniczym.

W BEŁSZNICY

Kółka Rolnicze, które w okresie międzywojennym działały w zasadzie w każdej wsi (gminie) stanowiły swoisty "związek zawodowy rolników". Przedstawiały postulaty i potrzeby społeczności rolniczej. Prowadziły szeroko zakrojoną działalność, organizując np. fachowe wykłady, czy też zakup nawozów sztucznych.

25 marca 1928 r. na zebraniu założycielskim Kółka Rolniczego w Bełsznicy wybrano Smołkę jego prezesem. Rok później - 24 lutego 1929 r. nastąpiła jednak zmiana - stanowisko powierzono Juliuszowi Juzkowi. Na początku lat 30-tych objął jednak Smołka ponownie prezesurę.

... W POWIECIE

Poszczególne kółka zrzeszone były w Powiatowym Związku Rolników, (czy też Kółek Rolniczych). Na początku lat 30-tych został Smołka członkiem zarządu (w r. 1934), a potem i PREZESEM POWIATOWEGO ŚLĄSKIEGO ZWIĄZKU KÓŁEK ROLNICZYCH W RYBNIKU (w r. 1935). W okresie prezesury Smołki zreorganizowany powiatowy związek przeżywał okres prosperity. Organizowano liczne zebrania, odczyty i wykłady. Ogromnym powodzeniem cieszyły się Uniwersytety Ludowe (np. w Rogowie - gdzie dużą rolę odgrywał ks. dr Masny i Jedłowniku, w którym równie wielką aktywność wykazywał ks. prob. Januszewicz). Niezwykłą aktywność przejawiał także i nasz prezes - pełniąc funkcję starosty na dożynkach powiatowych w Rybniku, uczestnicząc w zebraniach, spotkaniach i zjazdach. Przewodniczył także Walnym Zjazdom Oddziału Powiatowego Śląskiego Związku KR w Rybniku (np. 26 lutego 1938 r.). Warto w tym miejscu wspomnieć, że w "Rolniku Śląski," (z dnia 1.VIII. 1937 r.) opublikował artykuł "Rolnictwo w Dolinie Nadodrzańskiej", w którym to m.in. wysławiał zalety krajoznawcze okolicy. W roku 1938 odbyły się staraniem Smołki w Rybniku (w dniu 4 września) uroczystości poświęcenia sztandaru oddziału powiatowego związku.

W tym czasie czynił także zabiegi wokół organizacji Nadodrzańskiej Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Bełsznicy. Udzielał się także na polu spółdzielczości oszczędnościowo-pożyczkowej m.in. reprezentując powiat w Radzie Okręgowej Związku Spółdzielni Rolniczych w Krakowie.

... I WOJEWÓDZTWIE

W tychże latach 30-tych był Smołka delegatem na Walne Zgromadzenia Śląskiego Związku rolników (np. w dniu 1 czerwca 1933 r.), a potem Kółek Rolniczych. W tymże Śląskim Związku Rolników wybrano go jeszcze w 1933 r. ławnikiem w Zarządzie Główny.

3 kwietnia 1939 r. uczestniczył Smołka (przewodnicząc) w Walnym Zgromadzeniu Śląskiego Związku Kółek Rolniczych w Katowicach. Ziściły się na nim jego marzenia (o których mówił w przemówieniu wygłoszonym 1 marca 1938 r. w radio - będzie o nim niżej).

Doszło mianowicie do formalnego połączenia "3-ch istniejących na Śląsku organizacji rolniczych, a to Śląskiego Związku Kółek Rolniczych na części górnośląskiej, Towarzystwa Rolniczego w Cieszynie Zachodnim (Zaolziańskim) w jedną wspólną organizację rolniczą pod nazwą Śląskie Towarzystwo Rolnicze". Objęło ono swym zasięgiem teren całego województwa Śląskiego.

Temu niewątpliwie historycznemu wydarzeniu przewodniczył więc nie kto inny, a mieszkaniec Bełsznicy! W dniu 8 lipca 1939 r. na pierwszym zebraniu rady nowo utworzonego towarzystwa wybrano Smołkę II-gim VICE PREZESEM ŚLĄSKIEGO TOWARZYSTWA ROLNICZEGO.

PREZES ŚLĄSKIEJ IZBY ROLNICZEJ

Chcąc przedstawić działalność Smołki w samorządzie rolniczym muszę tu powiedzieć kilka słów o samej Śląskiej Izbie Rolniczej.

Śląska Izba Rolnicza powołana ustawą Sejmu Śląskiego z 24 czerwca 1925 r. (Dz. U. Śl., poz. 23) była związkiem publiczno-prawnym (czyli takim, który mógł się posługiwać w swej działalności środkami właściwymi organom administracji). Do jej właściwości należało "sprawowanie samorządu gospodarczego w zakresie rolnictwa, leśnictwa i im pokrewnych dziedzin gospodarstwa społecznego" - pisał Bigo. Izba była organizacją przymusową, a jej członkowie wpłacali nałożone przez nią składki, które w razie potrzeby ściągano w drodze egzekucji administracyjnej.

Organami Izby były: rada, zarząd oraz prezes.

Uwieńczeniem kariery Smołki było najpierw wybranie do Rady Śląskiej Izby Rolniczej, a następnie objęcie funkcji jej prezesa.

Ale po kolei.

21 stycznia 1938 r. na posiedzeniu Rady Izby wybrano Smołkę do jej zarządu, a 28 stycznia tenże wybrał go jednogłośnie PREZESEM ŚLĄSKIEJ IZBY ROLNICZEJ.

Zdaje się, że już wcześniej Smołka odgrywał w Izbie dużą rolę (popierany przez chłopstwo oraz Starostę rybnickiego - Wyglendę, przeciwnika politycznego ówczesnego Wojewody Śląskiego - dr Grażyńskiego, który forsował swoich z kolei ludzi.

Dnia 1 marca 1938 r. mówił Smołka w katowickim radio m.in.: "Powołany zaufaniem władz i szerokich warstw rolniczo - ogrodniczych na tak odpowiedzialne i zaszczytne stanowisko, czuję się zobowiązany przez fale eteru podziękować Państwu najserdeczniej za dowody ufności, dotąd przeze mnie nie zasłużone. Szczęśliwy jestem, że wybór jednomyślny, dokonany przez Zarząd Izby znalazł u obywatelstwa wiejskiego oddźwięk życzliwy. Zaszczyt to dla mnie chłopa drobnego, wielki, że szerokie koła rolnicze tak dużo pokładają we mnie nadziei, ale nie taję i tego, że lęk mnie bierze na myśl, czy aby w toku urzędowania, po zetknięciu się z przeciwnościami życia, nie uronię czegoś z tej ku mnie przychylności. Bądź jak bądź, wnosząc w mój urząd dużą ochotę do pracy i całą swoją energię - ufam, że obowiązkom sprostam w ramach dzisiejszych możliwości. przywiodła mnie na to miejsce miłość wsi i rolnictwa, z którego ród swój wywodzę i z którym łączą mnie najżywotniejsze więzy. Niemal każda wieś Śląska przemawia do mnie żywym językiem. Od dawna marzyłem o tym, aby wsi śląskiej tak górno - jak i cieszyńskiej, przysłużył się czemśkolwiek. Wyborem moim, marzenia zamieniły się w rzeczywistość.(...)" i dalej "W zakresie metod pracy, na pierwsze wysuwa się oparcie o kółka Rolnicze, jako dobrowolną organizację, przez którą będziemy się starali upowszechnić i pogłębić pracę w terenie i usystematyzować ją. Wydaje mi się, że czynnikiem najlepiej gwarantującym postęp gospodarczy i kulturalny jest rolnik fachowo wykształcony. Dlatego w moim pojęciu, trwałym elementem postępu jest szkolnictwo fachowe męskie i żeńskie oraz akcja instruktorska czy to w formie P.R. prowadzona, gospodarstw przodowniczych czy też referatów na kółkach. (...)"

W swym wystąpieniu nie sprecyzował oczywiście całego programu, ale zaznaczył, że poczuwa się do obowiązku zwalczenia wszystkich trudności stojących na drodze ku podjęciu ściślejszej współpracy pomiędzy organizacjami rolniczymi i im pokrewnymi.

Tekst tego 1-minutowego przemówienia (wygłoszonego w katowickim radio) opublikował "Rolnik Śląski". 24 lutego 1939 r. wziął Smołka udział w posiedzeniu dorocznym Rady Śląskiej Izby Rolniczej, na którym poinformował ją o czynnościach zarządu i ogólnej sytuacji w rolnictwie.

"ZA NIYMCA SIEDZIOŁ CICHO"

1 września 1939 r. wybuchła wojna. Wcześnie rano przez Bełsznicę przejechał wóz, czy też wozy opancerzone. Ojciec wyjechoł do pracy przed 7. Tu już były Niymce. Wzion ważne papiory i uciekoł do Warszawy. Usłyszeliśmy przez radio, że jego auto jest już zajęte. Ojciec przedostoł sie chyba gdzieś na wschod. Do Łucka. Tam radzieccy żołnierze chcieli go rozstrzelać" - wspominają córki. Cudem przez kogoś rozpoznany uniknął śmierci. W tym czasie Niemcy już oczywiście "interesowali" się prezesem. Szukali go, chcąc chyba aresztować. Po powrocie do domu musiał się Smołka głosić co tydzień na raciborskim gestapo. Był obserwowany. Prawdopodobnie i pod oknami rodzinnego domu czaili się szpicle. Zapewne szukali "haka" na naszego prezesa. Dlatego "siedzioł cicho" i "nie wychyloł sie". Co ważniejsze, zdaje się, że w okresie wojny Bełsznica "grała" razem, to znaczy wojna nie poróżniła mocno mieszkańców wioski.

Po zakończeniu działań wojennych należał Smołka do PSL-u. Gościł u niego nawet jakiś wysłannik Mikołajczyka. Szybko jednak wycofał się z aktywnego życia społecznego.

c.d.n. Daniel Jakubczyk


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.