Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Oni tworzyli historię ziemi wodzisławskiej (C.D.)

WRZESIEŃ

Wziął więc jako członek PW udział w kampanii wrześniowej. Walcząc w szeregach Armii Krajowej i wycofując się na wschód dostał się do niewoli sowieckiej. Zbiegł z transportu. Po drodze w Mysłowicach przesłuchiwało go gestapo. Tomik poezji Schillera (,który miał ze sobą) i tłumaczenie, że jedzie studiować niemiecką literaturę spowodowały, że zosta zwolniony. Wrócił do domu rodzinnego. Nie na długo.

Trzymam przed sobą kilka pożółkłych kartek papieru zapisanych przez 18-letniego Dominika. Pozostawił je wraz ze zdjęciem swym rodzicom i rodzeństwu opuszczając 7 grudnia 1939 roku dom rodzinny.

Jakimi kierował się motywami?

Słuchano w ukryciu u Lasoków radia. Wolna jeszcze Francja wołała "Gdy słoneczko coraz wyżej to Sikorski coraz bliżej "(1). Nie myślał chyba Dominik zbyt długo.

"Najdrożsi Wy Moi!

Piszę te do was skierowane słowa w chwili przełomowej może w moim życiu, kiedy po długich ze sobą zmaganiach wybrałem to co podyktowało mi serce. Opuszczam dziś Was może na chwilę, może na długo, a może i na zawsze. Jeśli to moje odejście byłoby dla was szemś niespodziewanem, to zapewniam, że z chwilą przeżywania największej w mym życiu tragedii zrodziło się to zamierzenie, rosło i potęgowało, by teraz wyjść na światło dzienne.

Co mnie skłoniło do opuszczenia miłego nad wszystko i przytulnego domu rodzicielskiego? - Było mi dobrze w domu, ale dalszy mój w nim pobyt zaczynał być niemożliwy. Sami dużo możecie zrozumieć, więc Wam wszystkiego wyłuszczał nie będę. Nie mogłem już dłużej tu zostać, bo jakiś zew krwi wołał mnie ustawicznie tam, gdzieś w szersze niż tu dziedziny i Ojczyzna wzywała udręczona do siebie. Dla niej by wszystko poświęcił, bo tego warta, bo jest największym szczęściem, sama zapłatą i słodkością tym, którzy żyją dla niej i potrafią umrzeć. (...)" - pisał w liście zostawionym rodzinie.

Można odnieść wrażenie, że wahał się jeszcze (powtarzając kilkakrotnie pewne sekwencje). Może bał się tej decyzji. Miał przecież dopiero (albo "aż") 15 lat!

" (...) Żegnajcie mi Najdrożsi i módlcie się za mną, a kolegom moim dajcie, gdyby potrzebowali czegoś z moich rzeczy i dajcie im też mój list może ostatni, do Nich skierowany przeczytać, a odradzajcie im jak tylko możecie pójście za moim przykładem, bo za tym krokiem szaleńczym czai się bezlitosny, zimny cień śmierci.

Z całą świadomością czynię wszystko i żegnam Was.

Do zobaczenia w Wolnej

i Niepodległej, dla której wszystko

poświęcić może

Wasz Dominik" - kończył (2).

Ileż w tych słowach jakiegoś szalonego młodzieńczego zapału! Co czuli rodzice, przecież już przyrodni (3) starszy brat - Karol nie wrócił z wojny. Zaginął bez wieści.

Nie mógł więc zostać bo miał "kark za hardy" by stać się pachołkiem, a o wolności nie mogło być mowy. Z zajętej przez hitlerowców rodzinnej wioski uciekli też Józef i Teodor Oślinżlokowie, Panic i Oślizło. Zresztą do opuszczenia wioski sposobiło się więcej osób.

TUŁACZKA

Uciekali w trójkę - Dominik oraz Józef i Teodor Oślinżlokowie. Koło Bielska przekroczyli granicę guberni. Dalej pojechali pociągiem na Muszynę. Cofnęli się jednak w kierunku piwnicznej. Przez granicę przeprowadził ich jakiś Słowak, u innego przenocowali. Kupili bilety do Preszowa (granica z Węgrami). W Preszowie złapała ich policja. Przesiedzieli tydzień. Słowacy postanowili odstawić ich do granicy niemieckiej. Wykorzystując moment, w którym pociąg zwolnił biegu wyskoczyli z niego Lasok i kolega z Nowego Sącza. Rozdzielili się i każdy na własną rękę postanowił uciekać dalej. Przez 4 dni i noce żebrząc po drodze (był grudzień) wędrował przyszły profesor w kierunku granicy węgierskiej . Po jej przekroczeniu władze odstawiły Lasoka do Koszyc. Stamtąd odwożono już grupowo emigrantów do Budapesztu. Trafił do obozu -szkoły, a następnie do obozu cywilnego. Po uzyskaniu paszportu przez Jugosławię i Włochy przejechał do Francji. Do generała Sikorskiego. We Francji trafił do formowanej "Dywizji Strzelców Pieszych" , a konkretnie do jej "pułku artylerii". Tu odnalazł go w kartotekach brat Maksymilian, który służył w V pułku piechoty (4).

Batalion Maksa dostał się potem w okolicach Metzu do niewoli. We Francji spotkał Dominik znajomych - m. in. w-fistę - Tadeusza Szczepańskiego (dowódcę kompanii CKM). Wziął więc udział w kampanii francuskiej, a potem został razem z jednostką internowany na terenie Szwajcarii. Tam wykorzystując stworzoną żołnierzom możliwość zdał maturę, a następnie wstąpił na Uniwersytet we Fryburgu by studiować prawo. Na szwajcarskim Uniwersytecie pracowali także Polacy: prof. Wetulani i Dering. Tu uzyskał Lasok stopień magistra praw. Latem 1944 roku przedarł się przez Alpy z grupą kolegów do Włoch (przez zajętą przez Niemców Francję). W stopniu oficera, służąc w 2 Dywizji Pancernej gen. Rakowskiego wziął udział w Kampanii Włoskiej.

Skończyła się wojna. Trzeba było odpowiedzieć na pytanie: wracać do kraju, czy pozostać? Postanowił nie wracać. Przez jakiś czas przebywał w obozie wojskowym, potem pozostawał w ramach Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia (5).

TRUDNE POCZĄTKI NA WYGNANIU

Początki były rzeczywiście trudne. Anglicy nie nostryfikowali dyplomu szwajcarskiego. Pracując w charakterze nauczyciela języka angielskiego dla polskich rodzin, ukończył jednocześnie 2-letnie studia prawnicze, które dały mu dyplom Master of Laws (na University of Durnham). Nawet posiadaczowi 2 dyplomów, władającemu pięcioma językami (polskim, angielskim, włoskim, niemieckim i francuskim) trudno było znaleźć odpowiednią pracę. Tak więc w latach 1948-51 pracował w przemyśle.

Cały czas dokształcając się, osiadł w 1951 roku w Londynie. Na London School of Econoics zrobił w latach 1951-54 studia doktoranckie uzyskując stopień doktora filozofii (Doctor of Philosophy). W 1954 roku ukończył także studia adwokackie (zostając Barrister-at-Law). W latach 1954-58 pracował w firmie ubezpieczeniowej jako urzędnik, a potem radca prawny.

KARIERA

Praca w przemyśle, czy asekuracji nie była jego powołaniem. Wyzwaniem dla zdolnego, pracowitego i ambitnego młodego człowieka mogła być tylko kariera naukowa. W roku 1958 zdobył posadę na University of Exeter. Tej uczelni pozostał wierny do czasu przejścia na emeryturę w 1986 roku.

PREKURSOR NAUKI PRAWA UNII EUROPEJSKICH

We wspomnianym roku 1958 wygrał konkurs na stanowisko adiunkta prawa porównawczego w Exter. Równo 10 lat później otrzymał (w 1968 r.) stanowisko etatowego profesora tego samego uniwersytetu (Professor of European Law). W latach 1969-1972, 1975-1976, 1977-1980 i 1983-1985 pełnił funkcję Dziekana Wydziału Prawa (Dean of Faculty of Law) tejże uczelni.

Na krótko przed przystąpieniem Wielkiej Brytanii do Wspólnot Europejskich (w 1972 r.) powołał do życia pierwsze w Anglii Centrum Prawa Europejskiego, którym kierował do roku 1986 (jako Director of the Centre for European Legal Studies). Trzeba tu dodać, że istnieje ono po dziś dzień kształcąc kadry naukowe i prowadząc studia dla praktyków.

Był też pomysłodawcą i twórcą koplementarnych studiów anglo - francuskich (na Uniwersytecie Aix - Marseille) i anglo - niemieckich (na Uniwersytecie w Saarbrücken).

W roku 1968 otrzymał Lasok tytuł "Doctor Juris" (na Universitas Polonarum in Exteris w Londynie - tzw. PUNO), a w roku 1979 na University of London - "Doctor of laws".

"PUBLICATIONS"

Obok stukilkudziesięciu artykułów dotyczących głównie prawa angielskiego, międzynarodowego oraz prawa wspólnot europejskich był profesor autorem (czy też współautorem lub redaktorem) kilkunastu publikacji książkowych. Kilku wydań doczekała się naważniejsza pozycja z dorobku Lasoka - "The Law and Institutions of the European Communities". Stanowi ona jeden z fundamentalnych podręczników prawa wspólnot europejskich. W tym miejscu wypada wymienić tytuły publikacji książkowych Profesora:

"Polish Family Law" (1968), "Polish Civil Law" (1975) - 4 tomy, "Fundamental Rights" (1973), "Fundamental Duties" (1980), "The law and Institutions of the European Communities" (1994 - 6. wydanie), "The law of the Economy in the European Communities" (1980), "Les Communautes Europeennes en Fonctionnement" (1981), "Conflict of laws in the European Community" (1987), "Community law and European Integration" (1990), "The Customs law of the European Integration" (2. wydanie 1990), "Professions and Servises in the EEC" (1986), "European Communities in Halskbury's laws of England", "Turkey and the European Community" (1992), "Zarys Prawa Unii Europejskiej" (1995).

W OGRODACH KRÓLEWSKICH

"Zajmując się pracą naukową Profesor utrzymywał także kontakty z praktyką, był adwokatem w Londynie i tam w 1982 r. otrzymał zaszczytny tytuł Radcy Królewskiego, co jest wyjątkowo rzadkim wyróżnieniem naukowców".

Emigracyjny "Dziennik Polski" zaznaczył, że uzyskanie Queen's Counsel jest specjalnym wyróżnieniem, "gdyż wśród profesorów prawa, posiadaczy Q.C. można policzyć zaledwie na palcach jednej ręki".

Dwukrotnie gościł Lasok w ogrodach królewskich (pałacu Buckingham). Najpierw, gdy został profesorem, potem z okazji nadania tytułu radcy królewskiego. Etykieta dworska stanowi, że królowa zaprasza daną osobę z żoną i niezamężnymi córkami. Zaproszeni goście rozmawiają w luźnych grupkach, a następnie proszeni są przez "posłańca" o podejście. Dwukrotnie doświadczył tu nasz Profesor zaszczytu uścisku królewskiej prawicy. Podczas swej drugiej obecności w pałacowych ogrodach rozmawiał także z Królową Matką. Pytany przeze mnie (po latach) o wrażenia z tych spotkań i o Królową Matkę z serdecznym uśmiechem odpowiedział - "A... Królowa. Taka nieduża osoba z ogromnym kapeluszem".

EUROPEJCZYK, OBYWATEL ŚWIATA - CZYLI LUX EX SILESIA

Obraz dokonań naukowych Profesora byłby bardzo niepełny, gdybyśmy nie wspomnieli o jego "wojażach". Wykładał więc Lasok jako: "Visitigh professor" w: Marshall - Wythe School of Law (Wiliamsburg, Va, USA), Mc Gill University (Montreal, Canada), Uniwerskity of Rennes, European Uniwersity Institute (Florencja), College d'Europe (Bruge), Uniwersity of Fribourg (Szwajcaria), University of Aix - Marseille, Marmara University (Stambuł - Turcja), Universities of Surigadai and Chukyo (Japonia), University of Essex, Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie im. M. Kopernika w Toruniu; "Visiting lecturer" w: Nicei, Leiden, Carleton (Ottawa), London (Ontario), Mantrealu, Dalhousie, Ann Arbor, Columbia (N.Y.), Columbia (N.C.), State University of Louisiana (Baton Rouge), Vanderblit, Singapurze i Saarbrücken.

Pełnił też funkcje egzaminatorów - tzw. External Examiner w: Cork, Dublinie, Galway, Dur-ham, Londynie, Sussex, Reading, Cardiff, Surrey, Hong - Kongu, Leeds; EE for Doctoral theses w: Cambridge, Londynie, Aix - Marseille i Rennes.

Te na pewno nużące "wyliczenia" najdobitniej świadczą jednak o tym kim był Nasz Profesor. Dokonania naukowe i organizatorskie Lasoka zostały docenione w wielu państwach. Nie tylko Europy, ale także Azji i Ameryki. Otrzymał więc z rąk prezydenta Francji order Palm Akademickich (za zasługi dla rozwoju kultury francuskiej) w roku 1983, doktoraty honorowe w Aix - Marseille (1987), Stambule (1996) i Poznaniu (UAM - w 1997 r.).

Amerykanie uczynili go honorowym członkiem palestry stanu Virginia (1987 r.), a w Kraju Kwitnącej Wiśni przetłumaczono wykłady Profesora na język japoński.

URZĄD BEZPIECZEŃSTWA

Przez długie lata pobytu na emigracji nie miał Lasok ani paszportu polskiego, ani brytyjskiego. Ten drugi otrzymał dopiero w 1958 r. Budowano akurat mur berliński ...

Uzyskana wiza na przejazd do Polski przez Niemcy okazała się bezużyteczna. Nie chciano jej zmienić na przejazd przez Czechy. Tak więc dopiero w 1961 r., po przeszło 20. latach nieobecności odwiedził Lasok rodzinne strony.

Przyjechał do Polski z żoną. Uderzyła ich szara i smutna rzeczywistość (potęgowana zapewne faktem śmierci rodziców Dominika).

Niestety nie obyło się bez "wizyty" w (rybnickim?) urzędzie bezpieczeństwa. Przez dwie godziny jakiś oficer tłumaczył Lasokowi, że Anglicy to dranie. Podobnie było podczas kolejnego pobytu w kraju - w roku 1963. Ten sam oficer powiesił przysłowiowe "psy" nie tylko na brytyjskich kapitalistach, ale i na turskim proboszczu. Ostrzegł Lasoka, żeby unikał okropnego księdza Kasperczyka. Dodał, że prawi strasznie długie kazania, a on (oficer) musi na nie chodzić i notować!

NIEDOSZŁY MINISTER

Swego czasu Stanisław Ostrowski (prezydent RP na uchodźstwie) zaproponował Lasokowi objęcie Ministerstwa Spraw Zagranicznych emigracyjnego rządu w Londynie. Zbiegło się to czasowo z wyjazdem Profesora do Kanady. Funkcji nie przyjął. Postawił na karierę naukową. Zresztą raziły Lasoka spory polityczne w łonie emigracji. Co prawda był głębokim patriotą, ale (już chyba od czasów gimnazjalnych) trzymał się z dala od "politykierstwa". Dosadnie ujął to w słowach: "ja tam nigdy nie byłem psem politycznym".

SPRAWIEDLIWOŚCI STAŁO SIĘ ZADOŚĆ

Runął mur berliński. Rozdarła się kurtyna dzieląca Europę. Perspektywa zjednoczonego kontynentu zmusiła polskie uczelnie do szukania instytucji, czy też osób mogących pomóc w "przeszczepieniu" nauki prawa wspólnotowego do naszego kraju. Międzynarodowy Ośrodek we Wiedniu polecił polskim uniwersytetom nie kogo innego, tylko prof. Dominika Lasoka. W ten oto sposób trafił Lasok do Poznania, Krakowa i Torunia. Poprowadził w tych miastach wykłady, których słuchały nie tylko studenci, ale i polscy naukowcy podejmujący interesującą tematykę. Profesor wydał także w języku polskim dwa wspomniane już wyżej podręczniki. W pośmiertnej klepsydrze zaznaczono, że "Przyczynił się walnie do rozwoju badań w tej nowej dziedzinie nauki w Krakowie i w Polsce". Tak więc po kilkudziesięciu latach mógł nie tylko wrócić do Ojczyzny, ale znaleźć w pełni zasłużony szacunek w rodzinnym kraju.

Po ciężkiej chorobie 11 kwietnia 2000 r. Dominik Lasok zmarł w Exter.

O Profesorze Lasoku będziemy jeszcze pisać. Aktualnie czekam na materiały z Anglii - tłumaczenia tekstów francuskich dotyczących brata Profesora - Maksymiliana.

Chciałbym serdecznie podziękować za udzieloną mi pomoc: p. Józefowi i Jerzemu Fulkom, Stefanii Rugor.

Przypisy:

  • 1) Joachim Grabiec: "Nie zapomniał o swoim miejscu". w "U Nas" nr 4/39/96,
  • 2) oryginał listu w posiadaniu autora,
  • 3) Karol Lasok był z wykształcenia handlowcem; służył najpierw w 73 PP, a potem w 3 Batalionie 3 Pułku Strzelców Podhalańskich. Brał udział w zajęciu Zaolzia. Ponownie powołany przed wybuchem wojny przysłał list z Bogumina. Potem ślad po nim zaginął. Być może dostał się do niewoli sowieckiej w okolicach Janowa Lubelskiego. Prowadzone przez prof. Lasoka poszukiwania nie przyniosły rezultatu,
  • 4) sylwetkę ks. Maksymiliana Lasoka przedstawimy w jednym z następnych numerów "U Nas",
  • 5) wywiad z prof. Dominikiem Lasokiem przeprowadzony przez autora, w zbiorach autora.

c.d.n. Daniel Jakubczyk


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.