Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Oni tworzyli historię ziemi wodzisławskiej

JESZCZE O STARZIKACH I OJCACH DOMINIKA LASOKA

Lasokowie byli związani z Turzą Śląską od pokoleń. Już w II połowie XIX wieku odgrywali w Turzy Śl. znaczącą rolę.

Ich "ojcowizna" znajdowała się zapewne u zbiegu ulic Bogumińskiej (kiedyś Raciborskiej) i Powstańców (czyli dawniejszej Wiejskiej) - "we winklu" przed piekarnią Meislów. Stał tam kryty słomą budynek. W okresie powstań ulokowano tu skrytkę z bronią. Wcześniej w końcu XIX w Jan Lasok pełnił funkcję sołtysa w Turzy Śl.

  • Jan Lasok
  • + Karolina
  • Józef Franciszek Karol Alojzy Marianna
  • Rupert - Jan - Augustyn - Norbert
  • Rafael - Alojzy -Henryk - Alojzy
  • Damian - Anna - Jan - Teobald
  • Agnieszka - Maria - Damian
  • Maria -Augustyna - Maksymilian
  • Gertruda - Gertruda - Dominik
  • Monika - Stefania
  • Bronisława -

Uwaga: imiona podano w ich polskich formach; w księgach urzędowych zapisano zapewne w języku niemieckim (np. Johan, Heindrich).

W tym miejscu wypada napisać coś więcej o Józefie Lasoku (ur. 15.XII.1918 r., zm. 1950 r.). Przez długie lata prowadził nabożeństwa majowe przy kaplicy "Na Nowsiu" w Turzy Śl. W okresie międzywojennym cieszyły się one niezwykłą popularnością wśród młodszych i starszych mieszkańców wioski. Józef Lasok "przepowiadoł" - "już teraz wszyjscy wraz" (po rozpoczęciu jakiejś pieśniczki - np. "Witaj Janie z Bolesława"). Jego głos (a za nim: wszystkich uczestników nabożeństwa) słyszeli mieszkańcy nawet najbardziej odległych gospodarstw. Monika Szulik (córka) wspomina: "Ojciec był bardzo pobożny. Jak dzwoniyli na Anioł Pański to nawet jak był w polu to klynknył i rzykoł. Chodziył też zawsze na ponć - na Świynto Anna, na jesiyń w siyrpniu. Jak był 25 razy to dostoł obroz. Z jednej strony była Matka Bosko Wniebowziynto, a z drugij Paniynka Maryjo Czynstochowsko. Obroz tyn pochodziył ze starego kościoła w Jedłowniku." Na "ponć" chodziło bardzo wiele osób, m. in. "stare baby - Machniczka Marianna, Smużka Anna, Grzegoszczyczka Karola, staro Oślinżloczka (od kaplice), stary Karol Bombik, Rek (od kościoła), Florek Kwiatoń, Sitek Łucja, Adamiczka Hanka, Toman Marianna, Wilczok Maria, Zając z Karkoszki i Kruczki z Jedłownika".

Całość prowadził Józef Lasok. Z okazji tej jubileuszowej 25 pielgrzymki otrzymał od parafian piękną szarfę. Z wielką pieczą przechowywał ją "we skrzineczce" do 1945 roku, kiedy to zniszczyli ją Rosjanie. Taka wtedy była śląska pobożność - prawdziwa, szczera i prostoduszna.

Trzeba tu jeszcze wspomnieć, że obok prowadzenia 20-to hektarowego gospodarstwa w wolnych chwilach "strugoł" Lasok pantofle, tragacze, koła i grabie oraz wyrabiał koszyki i "słomionki na chlyb". Przed wojną razem z Ignacym Mitko wypalał także cegłę.

Warto też dopowiedzieć coś więcej o wspomnianym już wyżej obrazie podarowanym Lasokowi. Pochodził on zapewne z II połowy XIX wieku. Znajdował się na wyposażeniu kościółka w Jedłowniku. Noszono go podczas procesji i pielgrzymek. Lasokowi przekazał go prawdopodobnie ks. proboszcz Ring. Od tego czasu, przez dziesiątki lat przechowywano go z wielkim szacunkiem na strychu rodzinnego domu, wierząc, że przynosi on opiekę temu miejscu. Tak było do śmierci Marii Lasok. Niestety w ostatnim czasie ta piękna pamiątka "wywędrowała" z naszej wioski.

Źródła: przekaz ustny: Maria Lasok, Stefania Rugor ( z d. Lasok), Monika Szulik (z d. Lasok)

Daniel Jakubczyk


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.