Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Oni tworzyli historię ziemi wodzisławskiej

1 kwietnia 2000 r. zmarł w Exter (Anglia) prof. dr Dominik Lasok, uczestnik wojny wrześniowej 1939 r., kampanii francuskiej 1940 r., żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a przede wszystkim wybitny prawnik, były dziekan wydziału prawa Uniwersytetu w Exter, prekursor nauki prawa europejskiego, posiadacz trzech doktoratów honoris causa, brytyjskiego Quens Counsol.

Profesor Lasok urodził się 4 stycznia 1921 r. w Turzy Śląskiej. W naszej wiosce spędził dzieciństwo. Do końca bardzo chętnie tu wracał.

Trzeba by się zastanowić w jaki sposób oddać NASZEMU PROFESOROWI należny hołd. Może zorganizować cykliczny turniej wiedzy o Uniach Europejskich im. prof. Lasoka, a może ustanowić nagrodę dla najzdolniejszego ucznia (-ów) gminy, nawet powiatu? Tu już pozostaje mi tylko zaapelować o to do władz samorządowych, szkolnych i lokalnych stowarzyszeń.

OJCOWIE

Dominik Lasok urodził się 4.01.1921 r. w Turzy Śl. (wtedy jeszcze Gross Turze) koło Wodzisławia Śl. Jego ojciec Alojzy był starym "westfalokiem", uczestnikiem I wojny światowej, jednym z organizatorów miejscowej POW . W czasie powstania pełnił funkcję Komendanta Oddziału wodzisławskiego 4 Kompanii Wartowniczej, a w okresie międzywojennym - naczelnika gminy Turza (1).

Dwukrotnie żonaty miał ośmioro dzieci. Z pierwszego małżeństwa z Marianną z domu Pogoda (rodem z sąsiedniej Turzyczki) pochodzili: syn Alojzy i zmarły w dzieciństwie . Po śmierci Marianny ożenił się z Albiną z domu Przybyła. Urodziła mu Teobalda, Maksymiliana, Karola, Annę (zam. Fulek), Dominika i Stefanię (zam. Rugor) (2).

DOM RODZINNY

Dziadkowie Dominika mieszkali jeszcze kiedyś w krytej słomą, starej drewnianej chałupie. W roku 1902 w jej sąsiedztwie zbudował Alojzy piękny nowy dom (możemy się domyślać, że po części za pieniądze zarobione w dalekiej Westfalii), kryty łamanym dachem z sienią na przestrzał. Po jej obu stronach znajdowały się izby, w piwnicy piec, a nad nim "wyndzelnik".

Stefania Rugor (młodsza siostra Dominika) wspomina, że w domu w tamtym czasie były: "sypialnia - w nij 3 łożka (nas było dzieci siedmioro) i pokoj, a z drugi strony siyni był taki lepszy pokoj - w nim ks. Robota roz do roku słochoł spowiedzi. W czwortym pokoju był urzond gminny, a wcześnij miyszkała w nim Marcjana Kuczula, kero pochiyła ze dwora".

Ojcowie Dominika byli ludźmi gospodarnymi i robotnymi - "Co się to mama pieczek nasuszyli" - wspomina dalej pani Sztefka (jak zwracają się do niej sąsiedzi).

Z domu rodzinnego wyniósł zapewne Dominik szacunek do pracy i poczucie obowiązku - "My paśli krowy razym, zanim szoł do gimnazjum. Jak nom dali 50 groszy to my se kupiyli śledzia solonego. Najgorszy było jak grzmiało, bo my się okropnie boli. Z Dominika to był fajny braciszek" - dodaje pani Stefania (3).

SZKOŁA POWSZECHNA

W tym czasie uczęszczał Dominik do Szkoły Powszechnej w Turzy Śl. Koledzy z klasy zapamiętali Go, jako niezwykle zdolnego i pracowitego ucznia (4). Siostra Stefania pamięta, że był Dominik bardzo dobrym, zwłaszcza w przedmiotach humanistycznych. Rozwinął kiedyś w piękne wypracowanie znaleziony gdzieś w podręczniku temat: "Danina mienia jest równie niezbędną dla utrzymania niepodległości jak danina krwi". Odczytała je siostra na jakiejś akademii. Pisemko okręgu szkolnego "Głos dziecka znad Odry i Olzy". (nr 8, 1933r.) informowało, że w konkursie pt. "Co powinno każde dziecko wiedzieć o Marszałku Piłsudskim?" przyznano Dominikowi Lasaskowi (tu błąd w pisowni - przyp. autora) I nagrodę (drugiej nie przyznano). 12-letni wówczas uczeń 6-tej klasy pisał: "Marszałek Piłsudski jest Budowniczym Państwa Polskiego, jak ongiś Władysław Łokietek! Marszałka życiem było tylko "Przywrócić ukochanej ojczyźnie Wolność i niepodległość, a Naród Polski wyzwolić z jego męczeństwa". Jako genjusz uczucia odczuwał niedolę ludu polskiego i jego pragnienia. Pierwszy stanął do walki o Państwo Polskie, a potem o utrwalenie jego bytu. Jako genjusz woli, który miał idealne cele i przedsięwzięcia, rozumiał, że niepodległość należy wywalczyć własnemi i to wszytkiemi siłami. Jako genjusz myśli, wzrok Jego ogarnął bardzo szerokie horyzonty i wykorzystał roztropnie każdą sposobność, aby Polskę wyrwać z obcego jarzma. Gdyby nie wielki duch Marszałka, losy Państwa Polskiego byłyby może na zawsze przesądzone. Składajmy więc serdeczne podziękowanie "Naszmu wodzowi za odbudowanie naszej drogiej Ojczyzny!". Tekst tego wypracowania zamieszczono w wyżej cytowanym numerze "Głosu...".

GIMNAZJUM

Po ukończeniu szkoły powszechnej wstąpił Dominik do Państwowego Gimnazjum w Rybniku. Mury tej szkoły opuściło wiele wybitnych osobistości. Zresztą nie brakowało ich także wśród grona profesorskiego szkoły. Dość wspomnieć, że przy egzaminie wstępnym pytania z historii zadawał Dominikowi znany polonista - Innocenty Libura, a samej historii uczył dr Kazimierz Popiołek (5). Po latach prof. Lasok gorąco wspominał także: polonistę (a zarazem wychowawcę) - Wawrzyńca Dyrkę, Tadeusza Szczepańskiego (w-fistę, którego spotkał potem we Francji w 1940 r.) (6), Andrzeja Pyrę ("od łaciny"), fizyka - Karola Niedobę i innych. W rybnickim gimnazjum radził sobie Dominik bardzo dobrze: "Wiym, że Dominik, a Czyż z Ruptawej dostali stypyndium 72 złote. Chcioł żeby mu mama zygarek kupiyli" - opowiada pani Stefania. Pamięta, że brat nosi przepisany granatowy mundurek z czerwonymi wszywkami przy rękawach, skrojony przez Adolfa Wawrzycznego.

Przyjaźnił się Dominik z m.in. wspomnianym Ludwikiem Czyżem i Stanisławem Musiołem (z Turzyczki). Utrzymywał także bliski kontakt z innym kolegą z "ławy szkolnej" - o. Henrykiem Frosem - jezuitą i wybitnym hagiografem, zmarłym w 1998 roku (7). Ojciec Fros był częstym gościem w domu rodzinnym Dominika - w Turzy Śl., także po wojnie. Siadał ponoć na "leżance" i mawiał do matki Dominika "Jo tu je choćby w domu". Po skończeniu gimnazjum "Dominik chcioł iść na prawo. Ale jakoś nie stykło. Uczył się już Maks. I ojciec mu godali - Idź lepszy na nauczyciela" - wspomina siostra (8). O karierze w szkolnictwie "Domik" nie chciał jednak słyszeć. Niestety nie było mu dane ukończyć nauki w gimnazjum. Wybuchła wojna. Jeszcze w 1939 roku brał udział w wiecach - nawołując do malowania płotów na biało i wzywając - "Komu nie pachnie chlyb z trocinami, niech się stąd wynosi".

Przypisy:

  • 1) relacje: W. Meisla (18.IX.96 r.), Dominika Lasoka (16.XII.96 r., 1.V.97 r.).
  • P. Porwoł: "Pułk wodzisławski w III Powstaniu Śląskim" w : "Nad Odrą, Olzą i Bierawką podczas III Powstania Śląskiego". Bytom 1999 r.
  • Alojzy Lasok został za udział w powstaniu odznaczony Gwiazdą Górnośląską; jako dowódca nie pozwalał na wyrządzenie szkód miejscowym Niemcom. Pobitemu nauczycielowi pomógł w przekroczeniu granicy. Ten potem przesłał list z podziękowaniami. To uchroniło Lasoka przed aresztowaniem po wejściu hitlerowców. Po roku 1945 wycofał się z życia społecznego. Podjął pracę jako kasjer w Wodzisławiu, do którego (będąc już po 70-tce) chodził codziennie pieszo. Zmarł mając 79 lat,
  • 2) o domu rodzinnym - relacja Stanisław Rugor z domu Lasok (1997r., 16.IV.99 r.),
  • 3) w tamtym czasie rodzice powierzali zwykle dzieciom "przedszkolnym" pilnowanie drobiu, a tym, które uczęszczały już do szkoły wypas bydła. Lasokowie mieli łąki: pola w kilku miejscach Turzy Śl., obok domu, na wzniesieniu poniżej obecnego cmentarza, przy rzece Leśnicy (za obecnym przejazdem kolejowym) i w Maruszach. Po kilkudziesięciu latach w rozmowach ze starymi znajomymi Profesor bardzo ciepło wspominał tamten okres. Bardzo dobrze pamiętał szczegóły z lat swego dzieciństwa,
  • 4) relacje: M. Szulik (z domu Lasok), A. Fojcik (z domu Krupa), Cz. Grabiec; w tym czasie dzieci uczyły się w tzw. klasach łączonych - i tak np. rocznik 1921 uczęszczał do szkoły razem z 1920 i 1922,
  • 5) "Księga Pamiątkowa Państwowego Gimnazjum i Liceum w Rybniku 1922-47" Rybnik 1947 r.,
  • 6) Szczepański Tadeusz był uczestnikiem kampanii francuskiej w randze dowódcy kompanii CKM-u,
  • 7) "Gazeta Rybnicka" nr 6/1998 r.,
  • 8) relacje spisałem w gwarze, nie używając jednak znakowań stosowanych przez językoznawców.

c.d.n. Daniel Jakubczyk


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.