Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Piekarnie i piekorze Czyżowic

Według Encyklopedii Powszechnej PWN z roku 1975 piekarnictwo wywodzi się z Babilonu, Asyrii i Egiptu. W starożytnej Grecji i Rzymie wypiek i sprzedaż chleba znajdowały się pod kontrolą państwa, a w średniowieczu władz miejskich i cechów. Na przełomie XVIII i XIX wieku zaczęło przybierać formę przemysłu.

Najstarszą piekarnią w Czyżowicach była prawdopodobnie piekarnia Adolfa Glenca na Kaczym Dole, obok Rutki (dziś ul. Środkowa nr 22 - p. Dera). Gazeta "U nas" w nr 8/19/94 na str. 2 zamieściła zdjęcie tego budynku, które pochodzi prawdopodobnie z 1903r. Właściciel miał przezwisko "Kuchman". W 1935r. jego córka Maria wyszła za mąż za piekarza i cukiernika Fryderyka Czoka, który po teściu przejął zakład. Piekarnia była czynna do 1942r., to jest do czasu wcielenia jej właściciela do armii niemieckiej. Na ul. Wodzisławskiej po nr 79 gdzie obecnie zamieszkuje p. Maria Nielaba też była piekarnia. Właścicielem był Franciszek Piwałek. W gazecie "U nas" w nr 9/20/94 zamieszczono pocztówkę z Czyżowic, z 1912r., która przedstawia tę właśnie piekarnię. W 1929r. nabyli ją Emilia i Jan Szkatuła, rodzice obecnej właścicielki. Po Franciszku Piwałku piekli w niej kolejno : p. Płaczek, p. Szymiczek i Florian Sitek do 1945r. Po nim Edmund Mucha, aż do 1953r. t.j. do czasu wybudowania własnej piekarni. Od tego czasu piekarnia pod nr 79 jest nieczynna. W 1937r. (obecnie ul. Wodzisławska nr 84) powstaje następna piekarnia. Właściciele jej, Jan Nowak nie był piekarzem. Dzierżawili ją i piekli w niej chleb, a czasem kołacze następujący piekarze: Edmund Mucha do 1945r., po nim Józef Plutowski do początku 1949r., następnie Franciszek Fojcik do października 1960r. W tym też roku piekarnia przestała istnieć. Edmund Mucha urodził się 18.10.1911r. w Mszanie. Tam też uczęszczał do szkoły podstawowej polskiej i niemieckiej. Po jej ukończeniu, rodzice chcieli by ich syn został szewcem. Zaczął terminować u szewca, ale mu to się nie podobało. Postanowił zostać piekarzem. Zapisał się do szkoły zawodowej w Biertułtowach. Praktycznej nauki zawodu uczył się w piekarni u Cofalika i Oślizego w Połomii. Po ukończeniu tej szkoły otrzymuje tytuł czeladnika piekarskiego. Kiedy dowiedział się, że w Bluszczowie "jest piekarnia, a nie ma piekarza", postanowił tam się przenieść. Tam też poznał swoją przyszłą żonę Albinę Helczyk. W lutym 1937r. odbył się ich ślub, a w czerwcu przeprowadzili się do Czyżowic, do nowo wybudowanej przez Jana Nowaka piekarni gdzie pracował aż do frontu. Kiedy do Czyżowic wkroczyła Armia Czerwona, zostaje przeniesiony do Jedłownika, do piekarni, której właścicielem był p. Barteczko i piecze chleb dla żołnierzy rosyjskich. Czasem udaje mu się część chleba rozdać znajomym. Wojna zabrała cały dorobek życia państwa Muchów. Po wojnie pierwszy chleb dla cywilów piekli z "wygospodarowanego" u ruskich jednego worka mąki, na pożyczonym węglu. Do następnych wypieków sprowadzali mąkę z młyna Katarzyny Henkel z Turzy Śl. Przywoziła ją pani Albina na rowerze. Nie zawsze starczyło dla niej mąki. "Wczoraj tu byłaś, dzisiaj zaś przyszłaś" - mawiała właścicielka młyna. W 1953r. wybudowali dom, a w nim piekarnię (róg ul. Dworcowej i Wiejskiej). Rok później urodził się im trzeci już syn Jerzy (pierwszy - Norbert 1941r., drugi - Bronisław 1949r.). Najmłodszy miał przejąć fach po ojcu. Przez cały czas państwo Albina i Edmund Muchowie sami pracowali w piekarni. codziennie wstawali o 3-ciej rano, i przerabiali około 600 kg mąki na chleb, wg receptury, którą otrzymywali z cechu. Piekli też bułki. Przed wojną i w czasie okupacji, ciasto na bułki zarabiali w małej misce. Praca była ciężka. Wszystko wykonywali ręcznie. Dopiero w altach pięćdziesiątych zakupili maszynę do wyrabiania ciasta. Po ciężkim dniu w piekarni pan Edmund chętnie zaglądał do swoich gołębi. Były to "polnioki". Lubił je karmić, doglądać i obserwować. Cieszyła go też praca na roli. Z myślą o niej kupił traktorek, a później traktor. Marzył, że kiedy przejdzie na emeryturę, będzie gospodarzył na polu. Nie doczekał tego. Zmarł 24.01.1985r. Wcześniej, bo w wieku 17 lat zmarł nagle jego syn Jerzy, który miał objąć po ojcu zakład, i który się w tym kierunku kształcił. Za swoją długoletnią pracę otrzymał liczne dyplomy:

  • dyplom uznania za osiągnięcia w rozwoju usług dla ludności od Zarządu Izby Rzemieślniczej w Katowicach,
  • dyplom uznania z okazji Święta Cukierników i Piekarzy za szczególnie aktywny udział w pracach społecznych i zawodowych od Zarządu Cech Rzemiosł Różnych w Wodzisławiu Śl. przyznany w 1975r.
  • dyplom za ofiarną i długoletnią pracę dla Rzemiosł Piekarskich i cukierniczych w 100-lecie Cechu Piekarzy i Cukierników w Katowicach nadany mu przez Izbę Rzemieślniczą w Katowicach w 1983r.,
  • dyplom Honorowy Odznaki Rzemiosła nadanej przez Izbę Rzemieślniczą w Katowicach za zasługi dla rzemiosła województwa Katowickiego w roku 1983.

Po śmierci właściciela piekarnia była czynna okresowo. Obecnie dzierżawi ją Czesław Drążkowski.

Franciszek Fojcik ur. 15.07.1921r. w Marklowicach. Tam też w latach 1927-35 uczęszczał do szkoły podstawowej. Po jej ukończeniu, postanowił zostać piekarzem i wstąpił do szkoły zawodowej w Biertułtowach. Nauka trwała 3 lata. Praktykował w piekarni w Biertułtowach, pod okiem mistrza piekarniczego Gustawa Głąba. Szkoła ta dała mu tytuł czeladnika piekarniczego i upoważniała go do samodzielnego prowadzenia piekarni, którą niebawem otworzył w Marklowicach. Do wypieku chleba potrzebna jest mąka żytnia w ilości 30% i pszenna 70%, woda, sól i kwas. Kwas, to trochę ciasta chlebowego z dnia poprzedniego. Wieczorem należy go "zarobić" czyli dodać do niego ciepłej wody i dodać mąki żytniej. W nocy, około godz. 3-ciej, dodać resztę mąki i wody z solą. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i odstawić na około 4 godziny do ciepłego miejsca, do wyrośnięcia. Po wyrośnięciu ważyć odpowiednie porcje i wkładać do "słomionek" (formy do wypieku chleba). W czasie okupacji i po wojnie istniał tzw. "hausbak" - wypiek domowy. Gospodynie przygotowywały ciasto na chleb w domu, a do upieczenia przynosiły do piekarni. Czasem ktoś przyniósł samą mąkę i też otrzymywał chleb, ale po zapłaceniu "za robota". Tego nikomu nie wolno było odmówić. W 1949r. ożenił się z Anielą Zamarską z Czyżowic i niedługo potem piekł chleb dla Czyżowian. W 1950r. urodziła im się córka Daniela. Piekli codziennie dwa wypieki po 140 chlebów, a w soboty jeszcze więcej. Pod koniec 1960r. wybudowali własną piekarnię. Po ciężkiej pracy w piekarni, oddawał się swojemu hobby, spacerom z owczarkiem niemieckim, Ariną z Merkopolu. Arina była psem obronnym II stopnia - wilczasta. Przed każdą wystawą trzeba było jej poświęcić dużo czasu. Tych wystaw było wiele, samych złotych medali zdobyła 18. W 1974r. otrzymała tytuł Zwycięzca Polski. W 1961r. Franciszek Fojcik jest już mistrzem piekarniczym i może przyjąć do zakładu uczni. Wychował wyszkolił ich 20. Dwóch z nich, Andrzej Kasparek i Paweł Bugla praktykując w jego piekarni uzyskało tytuł technika piekarniczego. Państwo Fojcikowie dbali o odpowiednią atmosferę w swoim zakładzie. Wszystkie posiłki spożywali zawsze punktualnie przy jednym stole z uczniami. W czasie swojej długoletniej pracy został uhonorowany licznymi dyplomami: Srebrna Odznaka Mistrza - zasłużony w szkoleniu i wychowaniu w rzemiośle piekarniczym nadany mu przez Izbę Rzemieślniczą w Katowicach w 1970r., Dyplom Honorowy - za zasługi dla rzemiosła województwa katowickiego, Dyplom okolicznościowy z okazji 40-lecia Cechu Rzemieślniczego w Wodzisławiu Śl., którego był współzałożycielem z takimi znanymi osobami jak Wilhelm Majzel z Turzy Śl. i Paweł Grzonka z Wodzisławia Śl., Dyplom za ofiarną i długoletnią pracę dla rzemiosła piekarniczego i cukierniczego z okazij 100-lecia. Od 1989r. jest na emeryturze, je chleb z tego samego pieca, tyle że piecze go jego uczeń Tomasz Wierzgoń.

Bronisława Słanina


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.