Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Oni tworzyli historię ziemi wodzisławskiej

W okresie międzywojennym działała na obszarze obecnej Gminy Gorzyc dwójka niezwykłych kapłanów. Myślę tu oczywiście o proboszczach: gorzyckim - Teodorze Walencie i rogowskim - ks. dr Janie Masnym. W tym miejscu chciałbym przedstawić sylwetkę tego drugiego. Niezwykłego kapłana, a przede wszystkim społecznika. Jego dokonania są dziś przykładem jak najbardziej aktualnym w okresie ogromnego bezrobocia. Urodził się 24 października 1886r. w Krzyżanowicach w rodzinie antoniego i Marianny (z domu Hiubek). Po ukończeniu miejscowej szkoły uczył się jeszcze w gimnazjach we Wrocławiu i Meran. W 1906r. wstąpił do Zmartwychwstańców. Jednocześnie w latach 1906-1908 studiował w Rzymie na Gregorianum (ukończył je ze stopniem doktora teologii). Święcenia przyjął 10 maja 1914r. Duszpasterzował kolejno w: Krzyżanowicach, Pszowie (1915r.), Rydułtowach (1916-18), Hoyerswerdzie (1918), Lubomi (1919-21) i Rokitnicy (1921). W tymże roku zaangażowany w działalność plebiscytową uszedł do Warszawy. Tam pracował w kościele Zmartwychwstańców. W 1922r. wrócił do Lubomi. W latach 1923-24 był kapelanem w Siemianowicach (w parafii Św. Krzyża) i katechetą w gimnazjum w Siemianowicach (1925r.). W tymże czasie w latach 1924-26 publikował artykuły popularyzujące historię Kościoła na łamach "Gościa Niedzielnego". 11 lutego 1927r. otrzymał dekret natychmiastowego objęcia administracji w parafii rogowskiej, a 31 maja nominację na proboszcza. Wprowadzenie odbyło się natomiast 12 czerwca tegoż roku. Jak się okazało ks. Masny był jednym z najenergiczniejszych proboszczów. Podjął w Rogowie szereg działań, które miały na celu podniesienie poziomu życia parafian. I nie chodziło tu tylko o rozwój duchowy, ale i materialny. Niektórzy mieli mu za złe materializm. Opowiadano również o tym jak to ks. proboszcz wjechał swym samochodem (jednym z nielicznych w okolicy) do rowu pomiędzy Rogowem a Lubomią. Wyciągnęli go przechodzący robotnicy. Usłyszeli "Bóg zapłać". A jak tylko "Bóg zapłać" to z powrotem księdza do rowu . W rzeczywistości był ksiądz człowiekiem niezwykle przedsiębiorczym (ku pożytkowi zaniedbanej parafii) i praktycznym. Ponoć nawet na kazaniach mówił o rolnictwie. W tym miejscu wypada więc powiedzieć o ogromnych dokonaniach rogowskiego proboszcza.

W okresie jego pracy w Rogowie w parafii prężnie działały katolickie stowarzyszenia i związki (np. KSM). Jak podaje L. Musioł były one w tym czasie w największym rozkwicie. Działały więc: KSM (założone w 1936r.), KSK (od 1936r.), KSMM, KSMŻ, Towarzystwo Św. Barbary (od 1930r.) i inne. Ksiądz Masny stworzył warunki do ich działania budując w 1935-36r. Katolicki Dom Związkowy.

Był także ks. Masny aktywnym działaczem Kółek Rolniczych (w parafii działały także w Rogowie, Bełsznicy, Bluszczowie i Kamieniu). "W jesieni 1928r. powstał na skutek prac ks. dr Masnego z rogów i pana Szczepaniaka, instruktora ogrodnictwa Śl. Izby Rolniczej, przy współdziałaniu pana Bugli - Komitet Organizacyjny Towarzystwa Ogrodniczego w Rogowach, Powiat Rybnicki. Komitet ten pod wpływem ks. proboszcza dr Masnego i przy jego poparciu rozwiną szeroką agitację za zorganizowaniem się wszystkich zamierzających zająć się uprawą warzyw i sadownictwem. Świetnie przygotowana akcja wydała swoje rezultaty. Dnia 1 kwietnia zwołał ks. dr Masny zebranie konstytucyjne Towarzystwa , omawiając szeroko cele i potrzebę założenia organizacji ogrodniczej, mającej na widoku rozwój warzywnictwa, sadownictwa i pszczelnictwa, oraz umożliwienie wspólnego zbytu. Do Towarzystwa przystąpiło 35 członków. Prezesem został ks. dr Masny, wiceprezesem pan Karol Siedlaczek, sekretarzem pan Brunon Krol - kierownik szkoły, zastępcą sekretarza nauczyciel pan W. Fobra, skarbnikiem pan Franciszek Huwra (...)" - pisał "Rolnik Śląski".

Na zebraniu zwołanym w dniu 8.09.1929r. wyrażono wdzięczność wojewodzie za zainteresowanie warzywnictwem nadodrzańskim, poproszono Śląską Izbę Rolniczą o przysłanie referenta itp. Na następnym zebraniu (6.10. wygłosił pan Włosik referat na temat "Jesiennych prac przygotowawczych w warzywnictwie i sadownictwie". Prezes Masny zaapelował o korzystanie z bezpłatnej pomocy instruktora Szraube.

W kursie zorganizowanym 9 lutego 1930r. przez ks. Masnego w Rogowie wzięło udział ponad 300 osób! Wykłady dotyczyły m.in. uprawy i nawożenia roli, organizacji gospodarstw, pielęgnowania i zakładania sadów. Pokazano też przeźrocza. Natomiast zebrane w drugiej sali kobiety miały pogadanki o uprawie warzyw, hodowli kur, racjonalnym żywieniu krów mlecznych. Wykładowcami byli: inż. Jan Gawlikowski (dyr. szkoły rolniczej w Rybniku), Szczepaniak (ogrodnik z domeny Śląskiej Izby Rolniczej w Marklowicach), H. Gedyga (instruktor rolniczy) i A. Lazar z Katowic (prezentował przeźrocza). Nad organizacją całości czuwał energiczny prezes Masny. Trzeba tu nadmienić, że ksiądz doktor był też prezesem rogowskiego Kółka Rolniczego. był zresztą postacią niezmiernie ważną także w całym Śląskim Związku Rolników (wystarczy tu prześledzić relacje z różnych zjazdów itp. zamieszczane w "Rolniku Śląskim"). Niezwykłe były zresztą zainteresowania księdza - gorąco zachęcał do uprawy soji, stosowania krów jako zwierząt zaprzęgowych na kilku morgowych gospodarstwach (co się lepiej opłacało!). Te względy rynkowe, ekonomii miały chyba dla proboszcza ogromne znaczenie. Stąd też zrodziły się jego zainteresowania spółdzielczością.

"W dniu 20 lipca br. (1930 przypis autora) odbyło się zebranie komitetu budowy mleczarni spółdzielczej pod kierownictwem ks. prob. dr Masnego. Jako referenci przybyli pp.: poseł Grzonka, Pisarek i Gedyga. (...) Po stwierdzeniu obecnych przystąpiono do omawiania, względnie do wyboru miejsca. Ks. prob. Masny zaproponował miejsce na pograniczu Gminy Bełsznica i Rogów, na polu będącym własnością parafii Rogów. Wniosek ten większością głosów upadł, natomiast wysunięto miejsce budowy mleczarni na polu p. Juzka w Bełsznicy, w pobliżu stacji kolejowej Gorzyce" - pisał o początkach bełsznickiej mleczarni "Rolnik Śląski". Przez kilka lat działalność spółdzielców ograniczała się do skupu i sprzedaży mleka w celu pozyskania środków na budowę mleczarni. Trzeba w tym miejscu wspomnieć o innych osobach, bez których aktywności niewiele dałyby zabiegi księdza. Chodzi mi tu przede wszystkim o Leona Smołkę (także znanego działacza - prezesa Śląskiej Izby Rolniczej) - o którym mówiono, że był prawą ręką proboszcza. To dzięki wysiłkowi m.in. Smoki zbudowano w Bełsznicy mleczarnię.

Wspomniane kursy i wykłady odbywały się do 1939r. Warunki były bardziej sprzyjające - bo organizowano je już w Domu Związkowym. "Przyjeżdżał wykładowca - p. Wałach z Brzezia. Powiedziano, że kto będzie się dobrze uczyć pójdzie pracować do spółdzielni mleczarskiej" - wspomina Gabriel Błędowski. Ostatnim zamierzeniem energicznego księdza miała być budowa suszarni śliwek. Trzeba tu dodać, że w Rogowie posadzono ich stosunkowo dużo. Niestety wybuch wojny pokrzyżował te plany. Nie wspomniałem jeszcze o tym, że ks. Masny był nadto członkiem Kasy Reiffeisena (w Katowicach został wybrany na przewodniczącego Rady Nadzorczej), a od 1936r. zarządcą dóbr kokoszyckich.

W czerwcu 1943r. wydalono Masnego z Rogowa. Kuria skierowała go do Załęża. Od kwietnia 1945r. administrował w Boguszowicach. Zmarł 1.10.1945r. w Katowicach.

Szkoda tylko, że w Rogowie w jakiś szczególny sposób nie uczczono pamięci tego wielce zasłużonego kapłana.

Daniel Jakubczyk


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.