Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Weterynarz radzi

Ostatnio w jednym z tygodników przeczytałem, że gmina Gorzyce jest gminą rolniczą. Rzeczywiście brak u nas większych zakładów przemysłowych, myśli się czasami o turystyce, ale na to potrzebne są duże pieniądze by stworzyć odpowiednią bazę. A jak wygląda to nasze rolnictwo? Ogromna część gospodarstw to gospodarstwa kilku lub sporadycznie kilkunastohektarowe. Większość właścicieli zatrudnia się dodatkowo w okolicznych zakładach pracy, w tym również w coraz mniej licznych kopalniach. Obowiązki codziennego obrządku w gospodarstwie spadają wtedy na rodzinę, a przede wszystkim na żonę. Rozdrobnienie, dwu zawodowość oraz tradycyjne sposoby hodowli, czy uprawy nie rokują rolnictwu naszej gminy świetlanej przyszłości. Oczywiście nie można tu również pominąć polityki państwa, traktującej rolnictwo po macoszemu, ale na ten temat nie chcę się szeroko wypowiadać, gdyż nie mógłbym odmówić sobie cierpkiego komentarza na temat żenujących publicznych kłótni przedstawicieli różnych rolniczych związków zawodowych, czy też zapatrzenia naszych władz centralnych na zachód w oczekiwaniu stamtąd cudu. Jak na razie mamy coraz to nowe ustawy i rozporządzenia określające w sposób szczegółowy czasem bardzo rygorystyczny warunki produkcji żywności. Są to przepisy dotyczące wymogów przy produkcji mlecznej od tzw. punktów uzysku mleka (czytaj: gospodarstw hodujących krowy mleczne) poprzez transport aż do miejsca przetwarzania mleka (mleczarni). Sprostanie tym wymogom w gospodarstwie, czy też w nakładzie przetwarzającym płody rolne, wymaga sporych nakładów finansowych, na to naszych rolników z reguły nie stać. Ceny płodów rolnych od dłuższego już czasu utrzymują się na stałym poziomie, a wokół wszystko drożeje. Dodatkowo od połowy roku produkty rolne mają zostać obciążone podatkiem VAT. W swojej praktyce weterynaryjnej zauważyłem, że wielu rolników naszej gminy przestawia swoje gospodarstwa na produkcję wieprzowiny Najczęściej są to hodowle nieduże 20-50 tuczników w jednym rzucie. W związku z tym radykalnie obniżyła się ilość bydła - szczególnie krów mlecznych. Cykl produkcji wieprzowiny jest krótszy a tym samym nakłady finansowe szybciej się zwracają. Prawidłowy chów trzody chlewnej wymaga jednak przestrzegania pewnych zasad:

I . Odpowiedni materiał wyjściowy. Zakup małych prosiąt na targowiskach lub innym gospodarstwie wymaga przestrzegania okresu przystosowawczego. Prosięta odsadzone od matki muszą przyzwyczaić się do nowych warunków. Należy zapewnić im odpowiednią temperaturę i nie przekarmiać. Prosięta urodzone we własnym gospodarstwie należy w wieku 30-5 dni zaszczepić przeciw anemii. Wskazane jest powtórzenie szczepienia po około 7-10 dniach. Dość szeroko stosowane jest szczepienie przeciw kolibakteriozie. Szczepi się maciory prośne oraz prosięta w momencie odsadzania tj. w wieku 5-6 tygodni. Ważne jest dziedziczenie cech, dlatego maciory należy kryć wyłącznie knurami uznanymi, będącymi pod kontrolą służb weterynaryjnych lub sztucznie.

II Żywienie. Obecnie stosuje się mieszanki pełnoporcjowe. Przygotowując samemu taką mieszankę należy ściśle przestrzegać receptur. Szczególnie niebezpieczne jest przedawkowanie koncentratów białkowych.

III Warunki środowiskowe - w szczególności mikroklimat. Chodzi tu o warunki w pomieszczeniach inwentarskich. Trzoda chlewna wymaga temperatury podobnej do tej w jakiej żyje człowiek tj. ok. 20oC. Świnie są szczególnie wrażliwe na zbyt dużą wilgotność lub odwrotnie - zbyt suche powietrze. Chlewnie winne być zaopatrzone w urządzenia do mierzenia wilgotności powietrza. Należy też pamiętać o odrobaczeniu stada oraz szczepieniach przeciw różycy. Każde zachorowanie należy natychmiast zgłosić do leczenia.

Na koniec chcę jeszcze dodać, że w Urzędzie Gminy został reaktywowany Referat Rolnictwa, gdzie rolnik i każdy hodowca może uzyskać informacje na interesujący go temat. Nadal funkcjonuje Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego zatrudniający instruktorów rolnych. Różnych informacji i porad udzielą również ci, którzy mimo wszystko są najbliżej rolnika-hodowcy, szczególnie w okresach kryzysowych czyli w momencie zachorowania zwierzyny tj. lekarze weterynarii, o czym może zapewnić w swoim imieniu niżej podpisany.

Jan Skrzypiec ,lekarz weterynarii


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.