Strona główna

powrót
spis artykułów
Zapisz artykuł
Cały numer DOC
Cały numer HTML
Skomentuj artykuł
dodaj komentarz
przeglądaj komentarze
< prosimy nie zmieniać tematu wiadomości >
   Strzelał gole najlepszym

Urodził się 25 stycznia 1962r. w Syrynii. Tam też rozpoczynał piłkarską karierę. Zauważony przez "łowców talentów" przeniósł się do Górnika Pszów. Stamtąd trafił do drugoligowej wtedy Odry Wodzisław. RYSZARD WIECZOREK - bo o nim mowa, jest jednym z niewielu sportowców z naszego regionu, który osiągnął sukces. W 1996 roku wraz z Odrą wywalczył historyczny awans do I ligi. W Wodzisławiu spędził najlepsze lata swojej piłkarskiej przygody. W barwach Odry w II lidze rozegrał 308 meczów, strzelając 75 goli. W międzyczasie krótko występował w Niemczech. W ekstraklasie zaliczył równe 50 spotkań. Na swoim koncie ma 10 bramek, a strzelał je nie byle komu bo m.in. mistrzowi Polski z 1996r. - Widzewowi Łódź. Po zakończeniu czynnej kariery piłkarskiej w 1998r. zajął się rzemiosłem trenerskim. W fachu tym debiutował jednak jeszcze jako piłkarz. Pierwszym prowadzonym przez trenera Wieczorka klubem była Przyszłość Rogów, z którą awansował do ligi okręgowej. Jednocześnie ukończył Szkołę Trenerów przy PZPN, zdobywając tytuł trenera II klasy. Od dwóch lat pracuje w Odrze jako szkoleniowiec drużyny rezerwowej, ściśle współpracując przy tym z trenerem I zespołu - Jerzym Wyrobkiem.

- Czy nie żałuje pan, że dopiero w wieku 34 lat zadebiutował w ekstraklasie?

R.W.- Cóż, lepiej późno niż wcale. Wiąże się to z tym, że Odra dopiero 4 lata temu awansowała. Owszem była szansa zagrać wcześniej w I lidze. Przez pewien okres zainteresowany moją osobą był pierwszoligowy GKS Jastrzębie. Jednak z różnych względów zostałem w Odrze, a raczej musiałem zostać z powodu funkcjonujących wtedy odgórnych nakazów.

- Który z rozegranych w I lidze meczów utkwił panu najmocniej w pamięci?

R.W.- Na pewno debiut z Polonią Warszawą, tym bardziej, że udało mi się strzelić 2 bramki, z których ta zdobyta wcześnie zostanie zapisana jako pierwsza bramka Odry w ekstraklasie. Byliśmy wtedy bardzo ciekawi jako klub, drużyna, jak to wszystko wygląda w I lidze. Tym większa radość. że udało się wygrać.

- Przez całą karierę słynął pan jako perfekcyjny wykonawca rzutów wolnych i karnych. Czy ta umiejętność to kwestia talentu czy raczej wytrenowania?

R.W.- Bez wątpienia odrobina talentu jest ważna. Każdy zawodnik ma inne predyspozycje. Atutem jednych piłkarzy jest szybkość, wytrzymałość, drudzy zaś mają wrodzone zdolności do zagrań technicznych. Oczywiście sam talent nie wystarcza. W jego rozwijanie należy włożyć dużo pracy. W czasie gry w Pszowie zostawałem po treningach i wraz z trenerem Bytomskim ćwiczyliśmy stałe fragmenty gry. Po przejściu do Odry już tylko indywidualnie doskonaliłem swoje strzały, na zajęciach z drużyną nie ma na to zbyt wiele czasu. jw. moim przypadku ważne było to, że te umiejętności zaakceptował cały zespół i uznał je za pożyteczne, darząc mnie w czasie meczów zaufaniem.

- Jest pan absolwentem mającej wysokie notowania Szkoły Trenerów PZPN. Jakie wrażenia z pobytu na tej uczelni?

R.W.- Jeszcze jako piłkarz myślałem, że trenerka to prosta sprawa - nic tylko zebrać grupę ludzi, przygotować ich i ... wygrywać. dopiero tam w pełni uświadomiono mi złożoność procesu szkoleniowego. Oczywiście na podstawie samej teorii nie jest się dobrym trenerem, ale mam nadzieje, że zdobyta wiedza w połączeniu z praktyką w przyszłości zaprocentuje.

- Jako popularny "Richard" jest pan bardzo znany w naszej gminie. Oprócz tego, że mieszka pan w Rogowie, trenował pan tamtejszy zespół. Jaka jest ocena okresu spędzonego z piłkarzami Przyszłości?

R.W. - Pracę w Rogowie rozpocząłem jeszcze jako czynny zawodnik Odry. Była to swoista odskocznia i zarazem pierwsza próba samodzielnej pracy szkoleniowej. Jest spora różnica między ideą grania na najwyższym szczeblu, a charakterem sportu na poziomie LZS-u. W przypadku tego drugiego, trening i mecz powinny być dla uczestniczących rozrywką. Trenując "Przyszłość" skupiałem się na tym, aby ci, którzy przychodzą po pracy, po szkole, czerpali z piłki radość. Stąd bezcelowe było aplikowanie ciężkich treningów siłowych. Gra na tym poziomie powinna w głównej mierze cieszyć. Myślę, że to mi się udało, a przy okazji wywalczyliśmy awans do klasy okręgowej.

- Znając sytuację w tutejszym środowisku piłkarskim, jak ocenia pan poziom piki nożnej w naszej gminie?

R.W. - Na pewno można mieć zastrzeżenia do pracy z młodzieżą. Młodemu, utalentowanemu zawodnikowi bardzo ciężko się przebić nie grając w klasie A czy okręgówce. Generalnie problem tkwi w tym, że ci młodzi chłopcy zbyt późno trafiają do silniejszych klubów, w których mają szansę rozwoju i ugruntowania talentu. A jeśli chodzi o sam poziom tutejszych drużyn, to wiodącym ośrodkiem były zawsze Gorzyce. Teraz to się trochę zaciera, bo dobra praca wykonywana jest w Rogowie. Coraz lepsze szkolenie wraz z kompleksowym remontem pyty boiska, stworzyło podwaliny do rozwoju piłki nożnej na tym terenie.

- Obecnie trenuje pan czwartoligowe rezerwy Odry, których tron stanowią zawodnicy w wieku juniorskim. Siłą rzeczy ma pan kontakt z młodymi piłkarzami wywodzącymi się z naszej gminy. Ilu ich obecnie gra w Odrze i jak oceniane są ich szanse na osiągnięcie sukcesu?

R.W. - Bezpośrednio pod moją opieką są: Marcin Staniek, Krzysiek Błędowski i Tomek Kamczyk. Nie ukrywam, że trafili do klubu z mojej inicjatywy, gdyż zaplecze piłkarskie w Rogowie jest mi szczególnie znane. Oczywiście jest jeszcze Marek Kołek z Gorzyc, który w ubiegłym roku wraz z drużyną zdobył mistrzostwo Polski juniorów. Poza tym powoli do prowadzonej przeze mnie drużyny dobija się Łukasz Hetmaniok z Turzy. Wydaje mi się, że w chwili obecnej najbliższy wywalczenia miejsca w drużynie pierwszoligowej jest Marcin Staniek, który na razie jest w szerokiej kadrze pierwszego zespołu. Myślę, że w szerszej perspektywie stać go na osiągnięcie tego celu. Ponadto w niższych ligach juniorskich oraz w grupach trampkarzy trenuje wielu chłopców właśnie z naszego regionu.

- zupełnie z innej beczki: jak spędza pan wolny czas?

R.W. - Nie mam wolnego czasu... Oprócz ściśle trenerskich zajęć wiele czasu poświęcam na współpracę z trenerem Wyrobkiem. Jeżdżę na obserwacje innych drużyn, załatwiam bieżące sprawy. Dlatego w ciągu tygodnia wolnych chwil mam niewiele. A gdy takie się nadarzają, to oczywiście spędzam je z rodziną, m.in. wybieramy się czasem wspólnie na mecz tutaj do Rogowa, aby miło spędzić niedzielne popołudnie.

- A czy pośród tego nawału ma pan czas na lekturę "U nas"?

R.W. - Naturalnie. Na to zawsze mam czas. sprawy regionu są dla mnie bardzo istotne, dlatego "U nas" czytam z przyjemnością.

- Dziękuję za rozmowę.

Redakcja


 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone. Isos & redakcja miesięcznika "U Nas", Gorzyce 2001.